Tekken

Kino sztuk walki umarło w latach 90. wraz z Seagalem, Van Dammem i całą masą jego gwiazd i gwiazdeczek. Komputerowe bijatyki wciąż jednak mają swoich fanów i dlatego twórcy filmowych ekranizacji tak chętnie po nie sięgają. Tuż po premierze Street Fighter: Legenda Chun-Li do kin trafił Tekken. Niestety, obraz kompletnie nieudany, przeznaczony wyłącznie dla największych miłośników serii.

Realizując Street Fightera, Andrzej Bartkowiak wyrwał się ze świata gier. Zrezygnował z dziwacznych postaci czy fabularnych rozwiązań, które w kinie zupełnie by się nie sprawdziły. Dwight H. Little tego nie zrobił. Dlatego przenosimy się w niedaleką przyszłość, kiedy Ziemia została podzielona pomiędzy osiem wielkich korporacji. Zastąpiły one rządy, doprowadziły do wielkiej biedy, a ludzi karmią marnymi, ale krwawymi widowiskami przypominającymi niedoświetlone bieda-MMA.

Jin mieszka w Tekkenie, państwie zbudowanym na gruzach Stanów Zjednoczonych. Od mamusi nauczył się sztuk walki i dorabia, wykonując proste zlecenia dla ruchu oporu. Kiedy rząd w odwecie wysadza mu dom i zabija mamusie, Jin wścieka się i postanawia… wziąć udział w turnieju jako „przedstawiciel ludności”. Chce w ten sposób dotrzeć do dyktatora i sprać go po pysku. Niemal od początku przyciąga uwagę rządzącego Tekkenem Mishimy oraz jego syna, bezwzględnego Kazuyi. Także znajomych z baru, którzy kibicują mu przez cały film.

Większych fabularnych twistów tu nie ma, może poza oczywistymi (Jin nie zna swojego ojca – domyślacie się, kim facet się okazuje?). Jest za to kilka przyzwoitych walk, podczas których bohater zbiera łomot aż do momentu, w którym przypomina sobie tę czy inną z mądrości matki. Walki toczą się na ringach w hali, jednak przerobionych na areny z gry. Obfitują w wykopy i salta, a krew leje się dość często.

Szkoda tylko, że poza walkami film nie ma zupełnie nic do zaoferowania. Papierowi bohaterowie nawet nie próbują być wiarygodni, a charyzmy mają tyle co bocian podczas przełykania żaby. Podejrzewam, że Tekken spodoba się jedynie dzieciakom niemającym zbyt dużych wymagań oraz dość pobieżnie znających samą grę…

Zobacz, jeśli:
– Kochasz adaptacje gier
– Lubisz filmy turniejowe

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz wiernej adaptacji
– Cenisz produkcje z wiarygodnymi bohaterami

Michał Zacharzewski

Tekken, 2010, reż. Dwight H. Little, wyst. Jon Foo, Kelly Overton, Cary-Hiroyuki Tagawa, Ian Anthony Dale, Cung Le, Darrin Dewitt Henson, Luke Goss, Mircea Monroe, Tamlyn Tomita, Candicé Hillebrand, Marian Zapico, Gary Daniels, Roger Huerta, Lateef Crowder, Anton Kasabov, Andrew Wei Lin, Jonathan Kowalsky, Louise Griffiths

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w
serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.