Cry Havoc

Gwiazdą Cry Havoc, kolejnej części serii tandetnych horrorów opowiadających o okrutnym mordercy Havoku, jest węgierski aktor Robert Bronzi. Facet od kilku lat zarabia na życie dzięki swojemu podobieństwu do nieżyjącego już gwiazdora kina akcji, Ch. Bronsona (Siedmiu wspaniałych, Telefon). Tu również to podobieństwo ogrywa i okazuje się największą atrakcją tego niezbyt udanego filmu.

Pewnej młodej dziennikarce (Emily Sweet) udaje się namierzyć groźnego megalomana i artystę zbrodni Voyeura (Richard TysonGliniarz w przedszkolu), człowieka znajdującego się na czele listy najpilniej poszukiwanych przestępców na świecie. Facet zaszył się w głębi lasu i kręci snuffy, czyli filmy przedstawiające kolejne morderstwa wspomnianego Havoka, zwalistego, zamaskowanego psychola przypominającego Michaela Myersa z Halloween. Voyeur załatwia mu nawet ofiary, młode, seksowne kobiety, które ściąga do swojej posiadłości pod pretekstem wywiadu czy roli w filmie.

Bohaterka szybko odkrywa, że czeka ją podobny los. Podobnie jak poprzednie dziewczyny, ma zginąć w lesie, rozcięta piłą na pół potężną piłą Havoca. W ostatniej chwili z pomocą przychodzi jej tajemniczy detektyw (Robert Bronzi) szukający jakichkolwiek informacji o swojej zaginionej córce. Problem w tym, że Voyeur ma ochroniarzy, którzy nie zamierzają nikogo wypuścić z lasu. Jakie to szczęście, że chyba od lat nie ćwiczyli strzelania do celu…

Podobieństwo Bronziego do Bronsona okrywane jest w przezabawny sposób. Kiedy wąsaty detektyw po raz pierwszy pojawia się na ekranie, nie tylko pali fajeczkę, ale ma też charakterystyczne dla lat siedemdziesiątych rozszerzane spodnie. Podczas strzelanin korzysta z typowego dla tego okresu niewielkiego pistoleciku, a pod marynarką skrywa klasyczny biały podkoszulek. Wygląda na człowieka wyrwanego z zupełnie innej epoki, bo przecież akcja filmu toczy się współcześnie.

Szkoda, że image bohatera to jedyny ciekawszy element Cry Havoc. Cała reszta wygląda tandetnie, począwszy od komputerowych płomieni w lesie poprzez zakrwawione gumowe manekiny udające rozcinanych przez Havoca ludzi po wymiany ognia, w których bohaterowie marnują całe magazynki na ostrzeliwanie drzew. Brakuje wreszcie zakończenia. Niestety, lista wad tej produkcji jest długa i tylko najwięksi fani makabry mogą się podczas seansu dobrze bawić.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz rozcinanie i patroszenie
– Chcesz zobaczyć, jak wygląda Bronzi

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz filmów z durną fabułą
– Nie lubisz, jak się strzelają i nie trafiają
– Nie lubisz, gdy zakończenie jest jakieś takie… niewypieczone

Michał Zacharzewski

Spustoszenie, Cry Havoc, 2020, reż. Rene Perez, wyst. Robert Bronzi, J.D. Angstadt, Emily Sweet, Richard Tyson

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.