Wielki biały ninja

Ten film nie spodobał się krytykom. Także publiczność nie pokochała go tak mocno, jak pokochać powinna, choć udało mu się wspiąć na pierwsze miejsce amerykańskiego box office’u. Jedenaście miesięcy później zmarł Chris Farley, odtwórca głównej roli. I dopiero wtedy – jak to zazwyczaj bywa – obraz doceniono. Dziś Wielki biały ninja uchodzi za klasyczną komedię sensacyjną z lat dziewięćdziesiątych. Autentycznie zabawną, a przy okazji mocno zakręconą. Brakuje mi dziś takich filmów.

Grupa japońskich wojowników odnajduje na wybrzeżu kufer, a w nim białe, pulchniutkie dziecko. Zostaje ono w klasztorze i przechodzi wieloletni, morderczy trening. Nie wyrasta jednak na twardego, niezawodnego ninja. Haru (Chris Farley) okazuje się otyłym i tępawym młokosem. Owszem, niepozbawionym ambicji, ale potrafiącym uszkodzić się nawet podczas spaceru. Jego przełożony ma tego świadomość i robi wszystko, by chłopak w miarę bezboleśnie płynął przez życie.

Pewnego dnia w świątyni pojawia się seksowna Sally (Nicollette Sheridan) i prosi Haru o pomoc w sprawie swojego chłopaka (Nathaniel Parker), któremu nie do końca ufa. Ten okazuje się podejrzanym biznesmenem prowadzącym nie do końca uczciwe interesy. Przerażony Haru dochodzi do wniosku, że jego „klientka” znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie, i jej śladem wyrusza do Los Angeles. Towarzyszy mu cień – jego brat Gobei (Robin ShouMortal Kombat), który w tajemnicy przed nim stara się pomóc mu w śledztwie.

I pomaga, a że robi to incognito, to co chwila przebiera się za kogoś. Właśnie przebieranki i slapstickowe gagi są głównym źródłem żartów w Wielkim białym ninja. Haru chwilami przypomina inspektora Clouseau z Różowej Pantery – jest równie szalony, co niezdarny i pechowy. Od czasu do czasu rzuca też zabawne teksty („Moje oczy będą jak macki ośmiornicy”), ale przede wszystkim bawi swą fizycznością. Sporo humoru wnosi też gadatliwy boy hotelowy (Chris RockDr Dolittle, Zabójcza broń 4), który marzy o karierze mistrza sztuk walki.

Trudno nazwać Wielkiego białego ninja filmem inteligentnym czy nowatorskim. To zwykła komedia sensacyjna, w której fabuła musi uznać wyższość dowcipu. Dobrze jednak, że dowcip bawi. Dzięki temu seans jest naprawdę przyjemny. Lekki i odprężający, jak to kiedyś bywało, a dziś… A dziś jakby trudniej o takie filmy!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz głupie, ale śmieszne komedie
– Wychowałeś się na filmach o sztukach walki

Odpuść sobie, jeśli:
– Slapstick cię nie bawi
– Nie trawisz żartów z ludzi otyłych

Michał Zacharzewski

Wielki biały ninja, Beverly Hills Ninja, 1997, reż. Dennis Dugan, wyst. Chris Farley, Nicollette Sheridan, Robin Shou, Nathaniel Parker, Chris Rock, Soon-Tek Oh, Burt Bulos

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.