Anna Karenina

Kiedy sięga się po klasykę, trzeba mieć w tym cel. Chociażby nowy pomysł na interpretację dzieła, pokazanie go z innej strony, odkrycie treści, których wcześniejsi adaptatorzy nie dostrzegli. Można też sięgnąć po arcydzieło z uwagi na jego popularność i gwarantowany przez sam tytuł sukces finansowy. Albo na przykład mieć wykonawców, których grzech byłoby nie wykorzystać! Odnoszę wrażenie, że Annę Kareninę nakręcono z innych powodów. Chciano pokazać ją nowemu pokoleniu w sposób możliwie teledyskowy. Bo to pokolenie, choć nie zna Tołstoja, wie bardzo dużo o widowiskowym kinie. I kocha chociażby Baza Luhrmanna.

W przypadku Anny Kareniny Joe Wrighta to właśnie przepych robi największe wrażenie. Jest barokowy, chwilami wręcz przesadzony. Barwne stroje, kapiące złotem wnętrza, niesamowite fryzury i wykończenia, przesycone kolory wspierane przez ilustracyjną muzykę pasują do epoki teledysków. Nie bez powodu pod względem formalnym obraz jest naprawdę odważny, a jego twórcy bawią się kinem i eksperymentują. Urzędnicy rytmicznie stemplujący dokumenty czy kucharki w baletowy sposób przygotowujące posiłki upodabniają tę adaptację do rasowego musicalu.

Teledyskowość na szczęście nie oznacza banału. Starannie dobranym aktorom udaje się tchnąć życie w nieco stereotypowe postacie przygotowane przez Tołstoja. Dzięki nim historia majętnej damy oraz kręcących się wokół niej mężczyzn wciąga i porusza. Daje także do myślenia. To nie jest li tylko romans młodego hrabiego i żony wpływowego człowieka. To obraz rosyjskich wyższych sfer, pewnego rodzaju mentalności, a także konwenansów. Właśnie one prowadzą do nieszczęścia.

Trochę szkoda skrótów, na jakie twórcy musieli się zdobyć. Tak obszernej książki nie da się przecież skondensować w kinowym filmie. Cięcia są spore i warto przyjrzeć im się z bliska. Joe Wright zmienił część akcentów i wyeksponował parę scen, które w powieści nieco gasły. To dowód na to, że starannie przepracował tekst źródłowy. Nie szukał może nowej interpretacji, ale pozwolił inaczej spojrzeć na Annę Kareninę. I za to właśnie jestem mu wdzięczny.

Zobacz, jeśli:
– Nie czytałeś i nie widziałeś
– Widziałeś i czytałeś, ale chcesz jeszcze

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie przepadasz za wyższymi sferami
– Oraz literaturą rosyjską

Wojciech Kąkol

Anna Karenina, 2012, reż. Joe Wright, wyst. Keira Knightley, Jude Law, Aaron Taylor-Johnson, Kelly Macdonald, Domhnall Gleeson, Ruth Wilson, Alicia Vikander, Emily Watson, Olivia Williams

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.