Wszystko z nami w porządku

Kiedyś mówiło się, że Polacy nie umieją robić gier video. Dziś w światowej czołówce znajduje się co najmniej kilka rodziych firm, a setki mniejszych – czasami kilkuosobowych – z większym lub mniejszym powodzeniem walczy o swój kawałek tortu. Borys Nieśpielak w filmie dokumentalnym Wszystko z nami w porządku przygląda się dwóm chłopakom pracującym nad niewielką niezależną grą Lichtspeer. Tak zwanym indykiem.

Jeśli uważasz, że indyk to taki ptak, prawdopodobnie nie powinieneś oglądać tego filmu. Mimo wszystko sporo w nim terminologii branżowej oraz działań, które osobom nieznającym branży mogą wydać się całkowicie niezrozumiałe. Bohaterowie – informatycy – rzucają pracę w korporacji i dzięki pieniądzom pożyczonym od brata jednego z nich zakładają niewielką firmę. Przez ponad dwa lata pracują nad swoją pierwszą grą, poświęcając jej niemalże każdą wolną chwilę. Śledzimy ostatnie miesiące przed premierą. Podglądamy ich przy pracy, kolejnym etapom produkcji, decyzjom czekającym na podjęcie. Niemalże odczuwamy targające nimi emocje. Od tego, co w najbliższym czasie zrobią, zależeć będzie ich być albo nie być w branży.

Film dobrze to pokazuje. Zaczyna się od crunchu (pracy po kilkanaście godzin dziennie) i nadawaniu kodowi ostatnich szlifów. Trwają też testy i wyłapywanie błędów, później trzeba jeszcze przejść stresujący proces certyfikacji i zainteresować produktem media. Krajowych i światowych youtuberów, dziennikarzy z najpoczytniejszych serwisów, wreszcie prasę. Potem można już tylko spijać śmietankę, o ile ta w ogóle się pojawi. O swój udział w torcie walczy mnóstwo małych producentów i przebicie się wymaga nie tylko talentu i ciężkiej pracy, ale też i szczęścia.

Borys Nieśpielak świetnie wybrał swoich bohaterów. Rafał Zaremba i Bartek Pieczonka to sympatyczne, wyluzowane chłopaki, które nie tylko dysponują sporą wiedzą, ale też mają do siebie dystans. Mają takie same problemy jak wszyscy – od presji rodziców począwszy na obawach o projekt skończywszy. I co najważniejsze, w tym co robią, są autentyczni. W Wszystko z nami w porządku nie ma zbyt wielu wyreżyserowanych scen. Fajna sprawa.

Film jest dla branżowców, ale i nie jest. Nie skupia się bowiem na procesie tworzenia gry i nie niesie z sobą prawd objawionych dotyczących produkcji indyka. Reżysera bardziej interesowało uchwycenie atmosfery ostatnich miesięcy przed premierą, napięcia rosnącego wraz z upływającym czasem. Efekt ten potęguje niepokojąca muzyka Macieja Zakrzewskiego. Jest tu miejsce na nerwy, nawet przekleństwa, ale i na autentyczną radość. A także na chłodniejsze spojrzenie na branżę, która wydaje się fantastyczna, a tak naprawdę… jest jaka jest. I to film dobrze pokazuje.

Zobacz, jeśli:
– Myślisz o własnym indyku
– Kochasz gry i chcesz wiedzieć o nich więcej

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie jesteś graczem i nawet nie wiesz, kto to jest Maciej Miąsik
– Chcesz nadal żyć w przekonaniu, że gry to prosta, dochodowa sprawa

Michał Zacharzewski

Wszystko z nami w porządku, We Are Alright, 2018, reż. Borys Nieśpielak. Dystrybucja: Steam

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.