Książę

Pamiętacie zabawę w głuchy telefon? Jedno dziecko wymyśla zdanie i szeptem przekazuje je kolejnej osobie. Ta przekazuje je następnej i tak dalej. Ostatnia osoba w rządku z reguły nie jest w stanie powtórzyć oryginału. Często wygłasza jakąś bzdurę, czym wywołuje wesołość u pozostałych uczestników zabawy. Mam wrażenie, że podobnie wygląda sprawa w Hollywood. Powtarzanie pewnych rozwiązań będących powtórką innych rozwiązań kończy się klęską…

Książę to popłuczyny po Uprowadzonej. Główny bohater, mechanik Paul (Jason Patric), wysłał córkę na studia. Kontaktuje się z nią głównie za pomocą videochatu i podczas jednej z rozmów dochodzi do wniosku, że Beth jest czymś zaniepokojona. Wkrótce później dziewczyna przepada bez wieści. Nie pojawia się na uczelni, a jej telefon odbiera tajemniczy mężczyzna. Paul postanawia odnaleźć córkę. Szybko odkrywa, że zaczęła spotykać się z lokalnym handlarzem narkotyków…

Reszty łatwo się domyśleć. Bohater staje na głowie, by odnaleźć Beth i wyrwać ją z rąk ludzi, którzy ją uprowadzili. Ma do tego predyspozycje, bo oczywiście nie zawsze był mechanikiem. Wcześniej należał do bossów gangsterskiego półświatka w Las Vegas i z niejednego pieca chleb jadł. Może liczyć na pomoc dawnego kumpla (John CusackLove & Mercy, Wojna imperiów) i kłody pod nogi rzucane przez ex-rywala (Bruce WillisŻyczenie śmierci, Jak dogryźć mafii). Gdzieś w tle przewinie się 50 Cent, który ma tak małą rólkę, że pewnie dostał za nią równowartość swojej ksywki.

Kopiowanie Uprowadzonej nie jest grzechem i już kilku twórców przyzwoicie sobie z tym poradziło. Problem w tym, że Książę jest filmem nudnym i pozbawionym napięcia. Wiele postaci pojawia się tylko po to, by się pojawić i odebrać czek – nic nie wnoszą do opowieści, a jedynie spowalniają akcje. Brakuje wreszcie jakiegokolwiek elementu zaskoczenia. Ciekawego zwrotu akcji czy nietypowo zainscenizowanej sceny. Tego w Księciu nie ma. To mało oryginalne, zachowawcze kino, na które nie warto tracić czasu.

Zobacz, jeśli:
– Zaginęła ci „hora curka” i szukasz rady, co robić
– Dla paru ujęć z 50 Centem jesteś gotów cierpieć przez blisko dwie godziny
– Wciąż masz słabość do Bruce’a Willisa (strasznie jest tu nijaki)

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz jakikolwiek inny film do obejrzenia
– Nie lubisz nudy

Michał Zacharzewski

Książę, The Prince, 2014, reż. Brian A. Miller, wyst. Jason Patric, Jessica Lowndes, Bruce Willis, Gia Mantegna, Rain, John Cusack, 50 Cent

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.