Kongresmen

Krzywdę zrobiliście temu facetowi. Wy, internauci. Kiedyś Nicolas Cage był gwiazdą. Grał w wielkich przebojach, a także u znanych i cenionych reżyserów. Może nie uchodził za wybitnego aktora, ale dało się na niego patrzeć. Odkąd jednak sieć została zalana toną dowcipów słownych i rysunkowych przedstawiających go jako najbardziej „drewnianego” człowieka na świecie, patrzy się na niego jakoś inaczej. I rzeczywiście, co chwila coś nie pasuje. Dziwnie trzyma ręce na kierownicy, gdy prowadzi. W podręcznikowej pozycji, czego przecież nie robi żaden kierowca. Dziwnie się całuje. Jakoś tak sztucznie. I dziwnie denerwuje…

Kongresmen opowiada historię fikcyjnego kongresmena z Luizjany, idealisty walczącego o swój stan. Kiedy dochodzi do awarii Deepwater Horizon i pobliskie wody zanieczyszcza ropa naftowa, jako pierwszy staje do walki o odszkodowania dla miejscowych rybaków i poławiaczy krewetek. Wspiera też branżę turystyczną, a w kongresie wygłasza poruszające przemówienie, czym zjednuje sobie wyborców. Jego marzenie o dostaniu się do senatu wydaje się coraz bliższe. Wtedy jednak na światło dzienne wychodzi jego pozamałżeński romans z żoną kobietą. I wszystko zaczyna się walić…

Film nie jest mrocznym dramatem politycznym w stylu Barw kampanii czy serialu House of Cards. Bohater rzeczywiście jest kobieciarzem i ma ciągoty do alkoholu (po ojcu granym tu przez Petera Fondę), ale w polityce stara się być uczciwym. Autentycznie chce pomóc poszkodowanym, spotyka się z nimi, doradza, prowadzi fundację działającą na ich rzecz. Jednak wielkie korporacje próbują go rozgrywać. Żona próbuje go wykorzystywać. Każdy ma swój pomysł na niego, a on z kolei chwilami nie wie, czego chce.

Mimo wspomnianych na wstępie cage’owych dziwności aktor nie gra źle. Tworzy postać spójną i przekonującą, odpowiednio dramatyczną. Problem w tym, że jednocześnie papierową. Scenariusz nie daje mu pola do popisu, operuje schematycznymi bohaterami i rozwija się w sposób przewidywalny. Niektóre rozwiązania zaskakują, inne wydają się naiwne. Brakuje również choćby śladowego napięcia. Więc to właśnie tekst, a nie Nicolas Cage, sprowadza Kongresmena na poziom słabej produkcji telewizyjnej. Może należałoby jeszcze bardziej starannie dobierać role?

Wojciech Kąkol

Kongresmen, The Runner, reż. Austin Stark, wyst. Nicolas Cage, Connie Nielsen, Sarah Paulson, Peter Fonda, Bryan Batt

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s