We Are Still Here

Oto kolejny z niskobudżetowych horrorów, które nie usiłują straszyć hektolitrami krwi i wyskakującymi zza ekranu potworkami. Stawiają na niepokojącą atmosferę, ujęcia rodem z kina artystycznego, niezbyt śpieszne tempo akcji. I, podobnie jak w przypadku Zło we mnie, odnoszą sukces. W porównaniu do produkcji takich jak Aplik@cja czy Diabelski młyn film We Are Still Here to naprawdę niepokojące kino.

Ewidentną wadą produkcji jest mało oryginalna historia, opowiedziana już z tysiąc razy. Starsze małżeństwo wkrótce po tragicznej śmierci syna przeprowadza się do starego domu położonego w niewielkim miasteczku na północy kraju. W przysypanym śniegiem gmachu panuje wieczny półmrok, w dodatku dzieją się dziwne rzeczy. Słychać trzaski i pukania, niektóre przedmioty same spadają z półek, a w piwnicy ewidentnie śmierdzi. Anne wyczuwa obecność syna. Jej mąż Paul jest sceptyczny. Uważa, że budynek wymaga remontu. Reszty można się zaś domyśleć.

We Are Still Here nie oferuje specjalnych zaskoczeń ani też widowiskowych efektów specjalnych. Skupia się na śledzeniu losów bohaterów oraz ich przyjaciół, podsłuchiwaniu ich rozmów, budowaniu atmosfery. Udaje się to na tyle skutecznie, że nawet standardowe zagrywki bohaterów – wchodzenie tam, gdzie nie powinni, negowanie tego, co wydaje się widzom oczywiste – specjalnie nie irytują. Dopiero pod koniec krótkiej, niespełna osiemdziesięciominutowej projekcji akcja rusza z kopyta. We Are Still Here upodabnia się wówczas do innych współczesnych horrorów, na szczęście tych nakręconych z szacunkiem dla widza.

Z całą pewnością ten film nie przypadnie wszystkim do gustu. Podejrzewam, że przeciętni widzowie wyłączą go już po kilkunastu minutach projekcji, podobnie jak to zrobili z Absentią czy The Dead Room. Docenią go natomiast fani klasycznych horrorów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, chociażby tych kręconych przez Lucio Fulciego. Podejrzewam, że We Are Still Here miał stanowić hołd dla tego typu produkcji. Korzysta bowiem z podobnych środków i straszy niemal tak samo. Nie zawsze jednak skutecznie…

Wojciech Kąkol

We Are Still Here, reż. Ted Geoghegan, wyst. Barbara Crampton, Andrew Sensenig, Lisa Marie, Larry Fessenden, Susan Gibney

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s