Lion. Droga do domu

zdalaGatunek zwany wyciskaczem łez obumarł. Widzowie uodpornili się na filmowe wzruszenia i rzadko kiedy szlochają w kinie. Wolą głośno się śmiać, odwracać oczy ze strachu bądź obrzydzenia, wreszcie irytować się patrząc na walkę bohaterów z tym czy innym systemem. Koniec roku przynosi jednak produkcje, które potrafią zmusić ludzi do łez. Lion. Droga do domu, mimo swoich wad, jest tego doskonałym przykładem.

To historia prawdziwa. Kilkuletni Saroo mieszka z matką i starszym bratem w rozpadającej się lepiance gdzieś w Indiach. Matka pracuje w kamieniołomie, brat wykonuje różne drobne prace, między innymi kradnie węgiel, byle tylko mieć na przeżycie. Pewnego dnia zabiera Saroo ze sobą do pobliskiego miasta, zostawia go na dworcu i… znika. Zaniepokojony malec wsiada do stojącego na peronie pociągu i odjeżdża. Po kilku dniach podróży pustym składem ląduje 1600 kilometrów dalej, w tłocznej i niebezpiecznej Kalkucie.

Opowieść o jego dzieciństwie to pierwsza, zdecydowanie lepsza połowa filmu. Później akcja przenosi się dwadzieścia lat do przodu. Saroo jest już dorosłym, wykształconym człowiekiem, mieszkającym od lat na Tasmanii. Kocha przybranych rodziców, jednak nie potrafi zapomnieć o swojej prawdziwej rodzinie. Kiedy rusza projekt Google Earth, zaczyna szukać miasteczka, w którym się wychował. Nie pamięta jego prawdziwej nazwy, kojarzy jedynie wieżę ciśnień na dworcu, w którym się zgubił, oraz drogę z kamieniołomu do domu. Owe poszukiwania stają się jego obsesją…

Wielką zaletą filmu są doskonałe zdjęcia Greiga Frasera, pokazujące Indie bez zbędnych upiększeń. Bród, smród, rozpadające się domy, niszczejąca przyroda, a wśród niej zagubione jednostki krążące pozornie bez celu zwyczajnie przemawiają do widza. Swoje robi też ścieżka dźwiękowa daleka od tego, do czego przyzwyczaiły widzów produkcje z Bollywood. Bronią się aktorzy, nawet scenografia. Dlatego szkoda, że owa druga część filmu, czyli poszukiwanie rodzinnego domu sprzed ekranu w Australii, jest tak nudna, wtórna i mało wnikliwa. Nawet jeśli ma przygotowywać widza na satysfakcjonujące, łzawe zakończenie, zdecydowanie zaniża ocenę filmu. Wielka szkoda, bo to naprawdę wyjątkowa, wzruszająca produkcja.

Michał Zacharzewski

Lion. Droga do domu, Lion, reż. Garth Davis, wyst. Dev Patel, Nicole Kidman, Rooney Mara, Sunny Pawar

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk

6 uwag do wpisu “Lion. Droga do domu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.