
89 mm od Europy to głośny dokument Marcela Łozińskiego z 1993 roku. Krótki, bo trwający niecałe trzynaście minut. Mimo to treściwy i dający do myślenia, sprawnie zrealizowany, nominowany zresztą do Oscara. To tytuł, którą każdy kinofil powinien znać.
Owe 89 mm dzieliło „cywilizowaną” część kontynentu od terenów byłego Związku Radzieckiego. W efekcie każdy pociąg musiał zatrzymać się na granicy, chociażby w Brześciu, i grzecznie zaczekać, aż białoruscy robotnicy zmienią mu rozstaw kół w poszczególnych wagonach. W początkach lat 90. codziennie polską granicę mijało kilkadziesiąt pociągów. Niektóre jechały aż z Paryża i zmierzały do Moskwy. Przymusowy postój zaliczały wszystkie.
Dla reżysera filmu 89 mm od Europy było to zderzenie dwóch światów. Z jednej strony mamy pasażerów z całej Europy, podróżujących często z rodzinami. Wypoczywających podczas tej wyprawy lub się nią emocjonujących. Ciekawych otaczającej ich rzeczywistości. Z drugiej strony mamy milczących i zmęczonych robotników uwijających się przy kołach. Wagony podnoszone na dźwigach, stukające młoty, sprawnie dokręcane śruby – widać, że znali się na swojej robocie.
89 mm od Europy nie opowiada nam żadnej historii. Reżyser po prostu obserwuje, co dzieje się na granicy. Pokazuje dziecko wyglądające z okna, kobietę wyprowadzającą psa na spacer, ale i monotonię niekończącej się nigdy pracy. Wielka szkoda, że dziś takich pociągów już nie ma.
Zobacz, jeśli:
– Kochasz pociągi
– Lubisz polskie dokumenty
– Zaciekawił cię temat
Odpuść sobie, jeśli:
– Masz uczulenie na Rosję
Michał Zacharzewski
89 mm od Europy, 1993, reż. Marcel Łoziński
Ocena: 8/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.