Pitbull (2021)

Pierwszy Pitbull uchodzi za najlepszy film w dorobku Patryka Vegi. Realistyczny film policyjny, mocny, brutalny, prawdziwy. W dodatku nakręcony na bazie autentycznej historii, opowiadający o ludziach, którzy rzeczywiście nosili niebieskie mundury. Kolejne produkcje z tej serii niby nawiązywały do rzeczywistych wydarzeń, ale traktowały je dość swobodnie. Bardziej przypominały przegląd wulgarnych skeczów i popisów brutalności bohaterów niż to, co Vega zaserwował w swoim debiucie.

W 2021 roku reżyser wrócił do Pitbulla. Zgodnie z nową i bezsensowną modą nazwał swój film dokładnie tak samo jak ten pierwszy. Ci, którzy liczyli, że wraz ze starym tytułem wróci też dawny, realistyczny styl opowiadania, srogo się zawiodą. Nowy Pitbull jest źle zagrany, a w dodatku tak głupawy i absurdalny, że docenić go można tylko w kontekście „campu”. I to chyba celowy zabieg – trudno inaczej traktować nieporadne odniesienia do Księgi Wyjścia, które z uporem maniaka serwuje reżyser.

Pitbull rozpoczyna się półgodzinnym (!) prologiem, w którym poznajemy historię niejakiego Nosa (Przemysław Bluszcz Hel, Paradoks). Jako nastolatek zaczął od prowadzenia burdelu, robiąc tym konkurencję swojej matce. Potem wyspecjalizował się w ładunkach wybuchowych, współpracując z gangiem Pershinga (Tomasz DedekŻeby nie było śladów). Brał udział we wszystkich znanych zamachach bombowych, poza tym to właśnie zabił Papałę. W końcu jednak – wrobiony przez Gebelsa (Andrzej GrabowskiPod Mocnym Aniołem) – wpadł po same uszy.

Tę historię poznajemy w telegraficznym „skrócie”, oglądając ciąg epizodów połączonych beznamiętną narracją Nosa. Są wybuchy, trupy, siermiężne żarty w stylu Vegi. A potem nagle przenosimy się kilkanaście lat do przodu, kiedy to syn Gebelsa (Sebastian Dela) zakłada z kolegami ze studiów szajkę okradającą domy w eleganckiej dzielnicy miasta. Chłopaki studiują i nie mają kasy, dlatego pod nieobecność właścicieli zwijają wszystko, co można łatwo zwinąć. Pech chce, że okradają też Nosa…

W odróżnieniu od dwóch poprzednich Pitbulli Vegi ten opowiada spójną historię. Niby poważniejszą, ale jednocześnie zabawną – bo właśnie „campową”. Kiedy reżyser pokazuje diabła i przeciwstawia mu Gebelsa, trudno się nie śmiać. Podobnie jak i z durnoty niektórych młodych ludzi, dziwacznego zachowania żony Nosa (chora psychicznie? wiecznie naćpana?), szalonej łatwości działania operacyjnego policji. Cudownie głupawe to wszystko. Ale tylko dla koneserów.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino Vegi
– Lubisz filmy tak złe, że aż dobre

Odpuść sobie, jeśli:
– Spodziewasz się czegoś na poziomie pierwszego Pitbulla

Michał Zacharzewski

Pitbull, 2021, reż. Patryk Vega, wyst. Andrzej Grabowski, Przemysław Bluszcz, Sebastian Dela, Jan Hrynkiewicz, Tomasz Dedek, Jan Błachowicz, Michał Karmowski, Justyna Karłowska, Aneta Zając, Julia Michalewska, Michał Zbroja, Dawid Czupryński, Natan Gołębiewski, Michał Kurek, Andrzej Młynarczyk, Maksymilian Wesołowski, Adrian Kłos, Krzysztof Banaszyk, Stanisław Biczysko

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Jedna uwaga do wpisu “Pitbull (2021)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.