Triumf sprawiedliwości

W 2016 Steven Seagal wystąpił w sześciu filmach. W większości zagrał tylko epizody, drobne, kilkuminutowe rólki, które pozwalały twórcom umieścić jego nazwisko na plakacie. W Triumf sprawiedliwości musiał się bardziej wysilić, choć i tak zaprzyjaźniony reżyser Keoni Waxman zastąpił go w scenach walk dublerem. Efekt jest taki, jak zawsze, czyli mniej niż przeciętny.

Decker (Steven Seagal Zabójca idealny, Śmiertelna rozgrywka) jest byłym agentem DEA, obecnie pracującym jako ochroniarz w centrum handlowym. Pewnego dnia na parkingu widzi kobietę poniewieraną przez swojego towarzysza. Staje w jej obronie, spuszcza facetowi łomot, a nawet sięga po pistolet. Do roli rycerza na białym koniu brakuje mu tylko zwierzęcia, ale i tak Lisa (Jade Ewen) jest zadowolona. A Decker? Cóż, traci pracę i zostaje na lodzie.

Wkrótce dziewczyna składa mu propozycję nie do odrzucenia. Chce, by Decker pomógł jej ukraść dwa miliony dolarów w gotówce, które technicznie należą do potężnego handlarza narkotykami, a w praktyce znajdują się w samochodzie na policyjnym parkingu. Innymi słowy są zarobione w nieuczciwy sposób i dlatego mogą zniknąć. Decker godzi się na to i przygotowuje do akcji. Jak łatwo się domyśleć, wspomniany handlarz nie zamierza pożegnać się z tą kasą.

Efekt nie jest oszałamiający. Przez znaczną część filmu Decker siedzi po prostu za stołem w jakiejś kawiarni i rozmawia z Lisą, a że Seagal nie umie grać, wypada to drętwo. Od czasu do czasu dochodzi do jakichś strzelanin i bijatyk, zrealizowanych co najwyżej poprawnie i tak, by zamaskować udział w nich dublera. Sama historia jest prościutka, nie ma żadnego drugiego dna ani niespodzianek rodem z wysokobudżetowych thrillerów. Francję gra tu zresztą Rumunia, co najlepiej świadczy o budżetach, którymi dysponowali twórcy.

Triumf sprawiedliwości nie jest niczyim triumfem. To kolejny tandetny film w dorobku Stevena Seagala. Kręci je już blisko dwadzieścia lat i jakoś znajduje na nie klientów. Ma zaprzyjaźnionego reżysera, ma grupkę sprawdzonych aktorów… Prawie jak praca na etat w sprawdzonym towarzystwie. Jego można zrozumieć. Ma już swoje lata, nie chce się wysilać. Ale widzów?

Zobacz, jeśli:
– Lubisz szroty Seagala
– Chcesz zobaczyć kolejną opowieść o niczym

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz inny pomysł, jak wykorzystać wolny czas
– Nie masz? Może książkę poczytaj?

Michał Zacharzewski

Triumf sprawiedliwości, End of a Gun, 2016, reż. Keoni Waxman, wyst. Steven Seagal, Florin Piersic Jr., Jacob Grodnik, Alexandre Nguyen, Radu Andrei Micu, Jade Ewen, Jonathan Rosenthal, Claudiu Bleonţ, George Remes

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.