365 dni

Są dwie Polski. Jedna słucha disco polo, druga się tej muzyki wstydzi. Jedna kocha książka Blanki Lipińskiej 365 dni i pomogła jej stać się jedną z najbardziej poczytnych pisarek ostatnich lat. Druga Polska nawet o niej nie słyszała, przynajmniej do chwili, gdy głośno zrobiło się wokół filmu. Dziś już wiemy, że to przebój. Milion widzów „pękł” i może nawet pękną też dwa miliony. Nie oznacza to jednak, że warto iść do kina.

365 dni przypomina bowiem tandetne filmy erotyczne pokazywane niegdyś na takich kanałach jak Polonia 1, Tele5 czy TV4. Schematyczne, banalne, niemal całkowicie pozbawione treści lub opowiadające głupiutką historyjkę z gatunku tych mocno naciąganych. Parę ładnych plenerów, najlepiej z morzem w tle, kilka pięknych posiadłości, samochodów i jachtów dających posmak luksusu, przystojny i bogaty mężczyzna oraz Kopciuszek, który nieoczekiwanie okazuje się piękną księżniczką. To właśnie 365 dni. Bajeczka stara jak świat. „Dla kucharek”, jak to kiedyś mawiano.

On, włoski gangster Massimo, widzi ją na plaży. Na jawie lub we śnie. Chwilę później zostaje ranny, a ojciec umiera na jego rękach. Od tej pory Massimo ogarnięty jest obsesją odnalezienia wyśnionej dziewczyny. Zleca namalowanie jej fotorealistycznych portretów, wszystkim znajomym o niej opowiada, szuka, puka, stuka. I nagle po pięciu latach dostrzega ją na lotnisku. Niewiele myśląc porywa i daje 365 dni na pokochanie go. Jeśli Laura w tym czasie nie znajdzie w sobie miłości, pozwoli jej wrócić do Polski. Tak po prostu.

Czy gangsterowi można wierzyć? Oczywiście nie, bo od początku łże jak pies. Mówi, że jej nie dotknie bez jej zgody, ale zaraz potem przywiązuje ją do łóżka. Kiedy indziej wsadza jej dłoń w spodnie przy świadkach, swoich współpracownikach. Do tego ma śmieszną tendencję do pojawiania się znikąd, zupełnie jakby był wampirem ze Zmierzchu. Karykaturalna to znajomość. Tak jak pozytywne wpisy na kilku filmowych portalach, tworzone przez użytkowników z dopiero co założonych kont. To częste w polskim kinie rozrywkowym i najlepiej świadczy o jego żenującym poziomie.

W normalnym świecie dziewczyna taka jak Laura byłaby przerażona. Panikowałaby, myślała o ucieczce. I przy pierwszej okazji prysnęłaby albo przynajmniej dała komuś znać, co się dzieje. A w domu by jej szukali – ja wiem, rodzice, przyjaciele, pracodawca. W 365 dni wystarczy jeden telefon, by sprawę odkręcić. I kilka tygodni, by rozkochać w sobie porwaną kobietę zwierzęcą agresją i dobrze zbudowanym męskim ciałem, względnie owym luksusem. A dalej to już seks aż do telewizyjnego cliffhangera, który zapowiada kontynuację.

Film jest profesjonalnie zrobiony i przyzwoicie zmontowany, na pewno nie gryzie w oczy. Parę razy jest w stanie rozśmieszyć, częściej obrzydzić bądź znudzić. Uszy mogą rozboleć od dialogów w języku włoskim czy angielskim, cedzonych z taką emfazą, że aż boli. Kiedy wraca język polski, nagle pojawia się naturalność rozmów czy głosów. Ale to tylko moment, bo dominuje tu obca mowa. Jak we wspomnianych telewizyjnych erotykach sprzed lat, do których 365 dni wydaje się aspirować…

Zobacz, jeśli:
– Książka bardzo ci się podobała
– Marzysz o silnym facecie z Włoch

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na skandalizujące kino
– Wierzysz, że to kino dla współczesnych kobiet

Michał Zacharzewski

365 dni, 2020, reż. Barbara Białowąs, Tomasz Mandes, wyst. Anna-Maria Sieklucka, Michele Morrone, Bronisław Wrocławski, Otar Saralidze, Magdalena Lamparska, Natasza Urbańska

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.