Ból i blask

Czas leci nieubłaganie. Pedro Almodovar, dawny enfant terrible hiszpańskiego kina, ma już siedemdziesiąt lat i z pewnością nie zasługuje na miano dzieciaka. W swym najnowszym, podobno najbardziej osobistym filmie, rozlicza się z przeszłością. Ból i blask porusza wiele tematów i robi to w sposób inteligentny i ciekawy. Szkoda, że również nieco zachowawczy. Młody Almodovar by na to nie pozwolił.

Salvador (Antonio BanderasMaska Zorro, To właśnie życie, 33) jest starzejącym się hiszpańskim reżyserem. Niegdyś kręcił dzieła kultowe, dziś schorowany i rozczarowany życiem rzadko kiedy opuszcza dom. Pewnego dnia dostaje zaproszenie na premierę zrestaurowanej kopii swojego najlepszego filmu. Z tej okazji odwiedzi Alberto (Asier Etxeandia), aktora, który zagrał w nim tytułową rolę. Zaraz po nakręceniu zdjęć panowie pokłócili się i przez 30 lat nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Spotkanie to uruchomi falę wspomnień…

Współczesny Salvador boi się tworzyć, cierpi na bolesne migreny i łatwo daje się wciągnąć w nałóg narkotykowy. Zupełnie nie przypomina chłopca z retrospekcji, który mieszka wraz z matką (Penélope CruzVicky Cristina Barcelona, Wszyscy wiedzą) i wiecznie nieobecnym ojcem w jaskiniach przystosowanych na domy mieszkalne. Był dzieckiem pełnym życia, marzącym o wielkim świecie, ale potrafiącym cieszyć się detalami. Marzył o lepszej przyszłości tak, jak stary Salvador żyje przeszłością. On może już swoje życie jedynie wspominać, co robi w serii autobiograficznych opowiadań pisanych „do szuflady” (czy raczej do pulpitu laptopa).

Nostalgiczny wydźwięk Bólu i blasku potęguje wątek utraconej miłości Salvadora, narkomana, z którym był związany przed laty. Także z przejmujących relacji z matką, już staruszką, która nie potrafi być z syna zadowolona. Nieco wyciszony film Almodovara pokazuje, że wielkie dzieła powstają z bólu. Tego wewnętrznego, domagającego się uwolnienia. Obraz ma też pewne cechy testamentu twórcy. Cruz i Banderas, aktorzy, którym „załatwił” międzynarodową sławę, potwierdzają na szczęście słuszność jego artystycznych wyborów. Nawet teraz, kiedy enfant terrible zamienił się w bon vieil homme…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Almodovara
– Kochasz nostalgię w kinie i podsumowania życia

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na blichtr, skandal i barwne ptaki
– Chcesz śmiać się głośno i płakać rzewnymi łzami
– Nie wytrzymasz choćby jednego męskiego pocałunku

Michał Zacharzewski

Ból i blask, Dolor y Gloria, 2019, reż. Pedro Almodovar, wyst. Antonio Banderas, Asier Etxeandia, Leonardo Sbaraglia, Nora Navas, Julieta Serrano, Penélope Cruz

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.