Panda i banda

Skojarzenia to przekleństwo, ale… czasami okazują się trafne. Na przykład podczas seansu Panda i banda przypomniały mi się ubiegłoroczne Futrzaki ruszają na ratunek. Film ten miał równie fatalną fabułę i nieudolne animacje, a do tego opowiadał o nie mniej płaskich, stereotypowych postaciach. Okazuje się, że oba wyreżyserowała ta sama osoba – Natalya Nilova. I zrobiła to w równie kiepskim stylu.

Bohaterem Panda i banda jest kochający spokój niedźwiedź. Niestety, mieszkający w pobliżu zając aż tak bardzo spokoju nie kocha i dlatego postanawia wyruszyć w kosmos. W wyniku nieudanego eksperymentu wysadza swój dom, niszcząc przy okazji pasiekę sąsiada. Inną ofiarą eksplozji jest bocian, który – uderzony w łepek – traci na chwilę głowę i… podrzuca niedźwiedziowi małą pandę. Ten zaś nie cierpi dzieci. Dlatego postanawia dostarczyć bobasa prawowitym rodzicom mieszkającym w dole rzeki. Podczas spływu towarzyszyć mu będą wspomniany zając, a także pelikan, wilk i tygrys.

Żadna z tych postaci nie jest fajna. Niedźwiedź jest nieprzyjemnym gburem, któremu wszystko przeszkadza, zaś zając płaszczy się, byle tylko ktoś go polubił. Pelikan jest koszmarnym mitomanem opowiadającym niestworzone historie o sobie, zaś wilk wszystkiego się boi (poza pojawiającym się co jakiś czas jego własnym duchem, który jawnie kpi z niego). A tygrys? Tygrys to poeta wypowiadający kwestie rodem z książek Paulo Coelho. Mnie, dorosłego widza, strasznie irytował.

Humor jednoznacznie dowodzi, że Panda i banda powstała z myślą o najmłodszych dzieciach. Nie ma tu bowiem żartów adresowanych do widzów starszych, „mrugnięć okiem” jakże charakterystycznych dla amerykańskich produkcji. Dowcipy są niezbyt śmieszne i często bazują na mało dynamicznym slapsticku. W tym kontekście dziwi jednak to, że bohaterowie są tak antypatyczni. Bez przerwy kłócą się bądź obrażają, a większość sporów rozwiązują siłowo. Motywacje mają płyciuchne, niekiedy wręcz niezrozumiałe. Strasznie naiwne to. Nawet dla siedmiolatka!

O ile tła są ładne, a niektóre widoczki całkiem przyzwoite, to animacje kuleją. Ich autorzy największy problem mają wtedy, kiedy jakieś dwa obiekty muszą zetknąć się ze sobą. Wygląda to na ogół dość sztucznie i potwierdza tylko, że Panda i banda to produkcja niskobudżetowa. O ile jednak brzydotę jestem w stanie zrozumieć, to już wspomnianych niedostatków scenariusza nie bardzo. Film jest boleśnie naiwny. Chyba tylko kilkulatkom tak głupia historia nie będzie przeszkadzać. Nie zrozumieją jej albo zapomną pół godziny po wyjściu z kina.

Zobacz, jeśli:
– Masz cztery lata
– Lubisz słabe filmy dla dzieci

Odpuść sobie, jeśli:
– Szukasz w kreskówkach humoru
– Lubisz słodkie zwierzaki (tu nie są słodkie)

Michał Zacharzewski

Panda i banda, Bolszoje puteszestwije, 2019, reż. Natalya Nilova

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Panda i banda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.