Agent Kot

Nie kot, a kotka. Nazywa się Roxie i mieszka w prowincjonalnym miasteczku otoczonym malowniczymi polami. Jej właścicielka, rasowa stara panna, stara się dogadzać jej na wszelkie możliwe sposoby. Gotuje jej smaczne ciasteczka, zapewnia telewizję z ulubionymi serialami kryminalno-szpiegowskimi, w razie potrzeby wyczesze też futerko. Roxie jest więc szczęśliwa, choć jej największe marzenie – o posadzie agentki specjalnej – nie ma szans się spełnić. W końcu w takich prowincjonalnych miasteczkach naprawdę niewiele się dzieje…

Agent Kot to jednak film (niemiecko-belgijski, ale jednak film), więc musi zacząć się dziać. I oto w okolicy dochodzi do serii spektakularnych kradzieży. Zbiega się ona z pojawieniem się brata pańci, niezbyt sympatycznego mężczyzny na wózku inwalidzkim. Kiedy Roxie nakrywa go na paradowaniu bez kuli, gość przedstawia się jej jako agent pracujący pod przykrywką i namaszcza na swoją pomocnicę. Wysyła ją też w teren (na Biegun Północny). Zrządzeniem losu kotka ląduje pod miastem, gdzie tworzy niezbyt przepadającą za sobą ekipę dochodzeniową składającą się z tchórzliwego psa Elvisa, koguta Ferdka oraz „zebry” imieniem Eustachy.

Dzieciaki będą miały frajdę, bo akcja toczy się szybko i jest spójna, a zwierzaki okazują się całkiem sympatyczne. Fakt, jakość animacji nie zawsze powala, ale zabawa jest niezła, okraszona pomysłowymi dialogami i licznymi scenkami slapstickowymi. Dorośli fani X muzy znajdą frajdę w doszukiwaniu się odniesień do klasycznych filmów Hitchcocka oraz niekoniecznie przeznaczonych dla dzieci niemieckich żartów. Kury, które chcą przerobić koguta na rosół, bo nie staje na wysokości zadania (i nie robi im pisklaków), to tylko jeden, w sumie niewinny przykład.

Agent Kot to jedna z nielicznych nieamerykańskich animacji komputerowych, które nie odrzucają marnym wykonaniem i bezsensownym scenariuszem (jak ten z Panda i banda). Film operuje jednak bardzo specyficznym humorem, który nie zawsze jest oczywisty. Dlatego o ile dzieci będą z wyprawy do kina zadowoleni, to dorośli… Cóż, może być bardzo różnie.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz koty
– Lubisz wiochę
– Lubisz niemiecki humor
– Lubisz Hitchcocka

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na amerykańskie tempo i dowcipy
– Nie wierzysz w Bonda w spódnicy (czy raczej futrze)

Michał Zacharzewski

Agent Kot, Marnies Welt, 2018, reż. Christoph Lauenstein, Wolfgang Lauenstein

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

 

Jedna uwaga do wpisu “Agent Kot

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.