Monster Brawl

Gdyby ktoś szukał najgłupszego pomysłu na film, to właśnie go… No dobra, przesadzam. Monster Brawl z całą pewnością nie przebija Rekinada i pewnie nawet z Aliens vs Avatars by sobie nie poradził, co nie oznacza, że nie bazuje na durnym pomyśle. Otóż wyobraźcie sobie rozgrywany na cmentarzu turniej amerykańskiego wrestlingu (lub – jak kto woli – łagodniejszego MMA). Turniej, w którym udział wziąć mogą tylko potwory rodem z klasycznych filmowych produkcji Universalu.

Zawodników jest ośmioro. To Cyklop, Potwór z Bagien, Potwór Frankensteina, Wampirzyca, Wilkołak, Mumia, Wiedźma i Zombiak. Każdy z nich ma jakąś swoją „historię”. Taki Cyklop na przykład chce zemścić się na Hadesie za obdarzenie go dodatkowym okiem, jednak najpierw chce potwierdzić swoje umiejętności w turnieju. Z kolei Wilkołak był kiedyś zwykłym człowiekiem, jednak po śmierci ukochanej z rąk innego wilkołaka postanowił rzucić mu wyzwanie. I tak właśnie skończył jako bestia…

Zawodników na klasy (żywi versus umarli) i zgodnie z regułami dobrego widowiska dorzucono dwóch komentatorów, Buzza Chambersa i Sida Sasquatcha. Niestety, nie są zbyt inteligentni, co odbiera filmowi uroku. Zbliża go bowiem do nieudolnej campowej zgrywy, zamiast trzymać się nieco bardziej poważnej konwencji i starać się budować klimat. Zresztą fabuły nie ma w tym filmie za dużo. Są jedynie groteskowe i nieumiejętnie nakręcone walki przerywane wspomnieniami opowiadającymi o życiu poszczególnych potworów.

Po przyzwyczajeniu się do konwencji Monster Brawl nie odrzuca. Ma swój urok filmowego kuriozum, chwilami nawet zabawnego, częściej jednak wyraźnie niedopracowanego. Gdzieś w tle pobrzmiewają echa MTV Celebrity DeathMatch, a udział byłego zawodnika WWF Kevina Nasha czy sędziwego Lance Henriksena (Czarownice z Oz, Lake Eerie) to dodatkowy atut. Nie zmienia to faktu, że Monster Brawl to film dla bardzo specyficznego widza. W przyrodzie równie rzadkiego co samorodki złota.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz wrestling
– Kochasz klasyczne potwory Universalu
– Pasjonuje cię estetyka tandetnych horrorów

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie wiesz, co to WWF
– Jesteś zwolennikiem niewypuszczania mumii z muzeów

Michał Zacharzewski

Monster Brawl, 2011, reż. Jessie T. Cook, wyst. Dave Foley, Robert Maillet, Kevin Nash, Lance Henriksen, Jimmy Hart, Mark Gibson

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.