Aliens vs Avatars

Tak, tak, ten film naprawdę istnieje. I ma nieco mylący tytuł. O ile dziewczyna rodem z Avatara rzeczywiście się w nim pojawia, to Alien bliższy jest Predatorowi. Historię tego tandemu znany reżyser szmir, Lewis Schoenbrun, wzbogacił o tandetne efekty specjalne, bezsensowną fabułkę oraz grupkę młodych ludzi skazanych na pożarcie. Oczywiście pozwolił dziewczynom od czasu do czasu się rozbierać. To wystarczyło, by film odniósł umiarkowany sukces.

Wszystko zaczyna się gdzieś w kosmosie. Ava – w rzeczywistości osoba zmiennokształtna – podąża tropem Scythe, paskudnego kosmity mającego na sumieniu wiele żyć. Dociera za nim na Ziemię i zamiast go zestrzelić, pociąć, spalić, a resztki zakochać, pozwala mu na awaryjne lądowanie gdzieś na powierzchni naszej planety. Zupełnie przez przypadek w pobliżu odpoczywa kilkoro przyjaciół. I tu zaczyna się zamieszanie. Ava przybiera postać kobiety i próbuje wyjaśnić studenciakom, że zły jest zły. Jednocześnie wysyła robota, by go zabił. Bo Scythe’a zabić może tylko tandetnie wyglądająca maszyna…

Jasne, Aliens vs Avatars można potraktować jako komedię czy wręcz parodię. Tyle że film nie jest szczególnie śmieszny. To typowa tania produkcja campowa, absurdalna i źle zagrana, pełna nieprzekonujących scen. Początkowo bawi niedoróbkami oraz kiepską reżyserią, samym faktem, że obraz taki w ogóle powstał. Z czasem zaczyna jednak przynudzać. W Aliens vs Avatars nie brakuje bowiem scen niepotrzebnych bądź za długich, irytujących widza. Są za to celne mrugnięcia okiem i próby podsunięcia widzowi okazji do ryknięcia śmiechem. Nieudane z reguły.

Dlaczego więc warto ten film zobaczyć? Bo idealnie sprawdza się na studenckich imprezach, kiedy stanowi jedynie dodatek do piwa, chipsów i rozmów o wszystkim i niczym. Taka lecąca w tle produkcja spełnia swoje zadanie, bo przyciąga wzrok, a jednocześnie nie rozprasza. Na podobnej zasadzie bawią też inne produkcje kanału SyFy. Trzeba jednak pamiętać, że Rekinado byłoby dla twórców Alines vs Avatars niedoścignionym wzorem.

Zobacz, jeśli:
– Masz ochotę na coś dziwnego, taniego i powalonego
– Marzysz o niebieskich kobietach

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie masz czasu na szroty
– Ani też nie lubisz campu

Michał Zacharzewski

Aliens vs Avatars, 2011, reż. Lewis Schoenbrun, wyst. Cassie Fliegel, Dylan Vox, Jason Lockhart, Kim Argetsinger, Ginny You

Ocena: 2,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.