Ciemno, prawie noc

Najwyższa pora sięgnąć po Ciemno, prawie noc. W marcu do kin trafi film nakręcony przez Borysa Lankosza na podstawie tej właśnie powieści. Pewnie wielu z was go zobaczy. A czytanie kryminału po tym, jak zna się sprawcę, nie ma większego sensu. Innymi słowy po wizycie w kinie nie sięgniecie już po ten tomik. Tymczasem rzecz jest dobra. To książka nagrodzona Nike, bardzo ładnie napisana, nastrojowa i niepokojąca, na swój sposób magiczna, a jednocześnie – przynajmniej dla mnie – przystępna.

Bohaterką powieści jest dziennikarka Alicja Tabor, która po latach wraca do rodzinnego Wałbrzycha. Miasto, w którym się wychowała, niewiele się zmieniło. Wciąż stoją tam te same domy, ciągną się te same ulice, nad którymi góruje zamek Książ. Ludzie nadal mają te same ponure, zdesperowane miny. Kto wie, może bardziej niż zwykle, gdyż w okolicy zaczęły ginąć dzieci. Alicja chce poznać prawdę o tych zaginięciach, porozmawiać z rodzicami bądź opiekunami uprowadzonych maluchów, a jednocześnie opisać życie w mieście.

Wątków jest kilka. Na ten kryminalny i związany ze zbieraniem przez Alicję materiałów dochodzi też obyczajowy, bazujący na jej wspomnieniach z młodości. Z ojcem i chorą psychicznie matką, z nieżyjącą już siostrą o nieokiełznanej wyobraźni, z tajemniczymi kotojadami i zaginionymi perłami lokalnej księżniczki. Wspomnienia sięgają dalej, nawet czasów wojny, choć powraca też współczesność. Niejakiemu Janowi Kołkowi ukazała się niegdyś Matka Boska Bolesna i choć mężczyzna zginął w tajemniczych okolicznościach, jego miejsce w roli guru lokalnej społeczności katolickiej zajął Jerzy Łabądź.

Historia jest niesamowita, wiele wątków przeplata się i łączy, a wszystko nurza się w niesamowitym, mrocznym, nieco onirycznym klimacie. Właśnie ten klimat najbardziej mi się podobał. Ciemno, prawie noc pełna jest niecodziennych wydarzeń i dziwacznych ludzi, wśród których prym wiodą tajemnicze kociary oraz ludzie handlujący wygrzebanymi z ziemi kośćmi. Jedynym zgrzytem są wielostronicowe dyskusje przelane z fikcyjnego forum miasta, pełne hejtu, rasizmu, wiochy. Nie bardzo wiem, czemu one służą, na pewno jednak nie pasują do tej poetyckiej i nastrojowej powieści. Spokojnie można sobie je odpuścić.

Ale książkę warto przeczytać. Jest bardzo fajnie napisana, jej czytanie sprawiło mi przyjemność. Tylko nie można nastawiać się na kryminał, horror czy nieco przerysowany opis wałbrzyskiej rzeczywistości. To konglomerat kilku gatunków, omaszczony na dokładkę realizmem magicznym. Rzecz na pewno nie dla wszystkich, jednak dla czytelnika z ambicjami – jak najbardziej.

Joel

Ciemno, prawie noc, Joanna Bator

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Ciemno, prawie noc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.