Roma

Roma nie jest filmem o Rzymie, choć tytuł nie przez przypadek budzi skojarzenia z włoskim neorealizmem. W rzeczywistości to nazwa dzielnicy Mexico City, w której w latach siedemdziesiątych wychowywał się reżyser Alfonso Cuaron (Harry Potter, Grawitacja). Teraz postanowił powrócić do niej i w pięknym, nostalgicznym filmie opowiedzieć o tym, jak się wtedy żyło. Wbrew pozorom wcale nie beztrosko.

Bohaterki są dwie. Sofia należy do klasy średniej. Pracę porzuciła po ślubie, by opiekować się dziećmi. Nieoczekiwanie dowiaduje się, że jej mąż wcale nie wyjechał do Quebecu, jak twierdził, ale po prostu porzucił rodzinę i rozpoczął życie u boku nowej kobiety. Jak wytłumaczyć to dzieciom? Jak przejąć obowiązki ojca, bądź co bądź głowy domu? Na szczęście Sofia nie jest sama. Ma służące, w tym Cleo, drugą z bohaterek filmu. Pochodząca z prowincji dziewczyna sprząta, gotuje, prasuje i opiekuje się dziećmi swojej pani. Wdaje się też w romans z kumplem chłopaka przyjaciółki, którego efektem jest niechciana ciąża. To ona będzie katalizatorem więzi, jaka połączy obie kobiety z całkowicie innych sfer.

Obie historie nie są może banalne, ale powiedzmy sobie szczerze – kino opowiadało je już niejeden raz. To, co wyróżnia Romę, to styl opowieści. Nieśpieszny, przyjemnie letni, pozbawiony szaleństwa charakterystycznego dla współczesnego kina. Cuaron potrafi poświęcić blisko minutę na nieznaczącą scenę gaszenia lamp w całym domu. Scenę niby kompletnie zbędną, a jednak mówiącą wiele o życiu obu bohaterek. Takich ujęć jest zresztą więcej. Podglądamy codzienność, by poczuć się bliżej tej rodziny, by razem z nimi cieszyć się z wyjazdu do znajomych czy nad morze.

Roma jest opowieścią o kobietach bez mężczyzn, ale i o nierównościach społecznych. Te powracają raz po raz, czasami w tak nieznaczących scenach jak stroje astronautów, które służą do zabawy dzieciom. Bogaci mają tu nieraz zbyt dużo. Wydają je na zbytki, takie jak kolekcja psich łbów, podczas gdy inni muszą walczyć na ulicach o podstawowe swobody i przywileje. Czy nie inaczej jest dziś? Cuaron wydaje się twierdzić, że w przeciągu pół wieku właściwie nic się nie zmieniło. Robi to jednak w piękny, ciepły i mądry sposób.

Zobacz, jeśli:
– Jesteś ciekaw, który film krytycy cenią wyżej niż Zimną wojnę
– Lubisz kino artystyczne, zwłaszcza to czarno-białe
– Chcesz zobaczyć pięknie sfotografowany film

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz, kiedy w filmie niewiele się dzieje
– Liczysz na mocne, emocjonujące kino. Tu jest tylko ciepło, jak w życiu. Czasem smutno

Michał Zacharzewski

Roma, 2018, reż. Alfonso Cuarón, wyst. Yalitza Aparicio, Marina de Tavira, Diego Cortina Autrey, Carlos Peralta

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Roma

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.