Uderzenie lwa

W 1994 roku do kin trafił pewien film o lwie. Całkowicie przyćmił inną produkcję, przygotowywaną w pocie czoła przez samego Dona „The Dragona” Wilsona. Ten nieco zapomniany już dziś gwiazdor tandetnego kina akcji nie tylko zagrał główną rolę, Uderzenie lwa wyprodukował, ale też maczał palce w scenariuszu. Zadbał też o łagodne, ekologiczne przesłanie.

Film przenosi nas w czasy, w których każdy szanujący się policjant potrafił kopnąć z półobrotu, a najlepsi ochroniarze spędzili pół życia w dalekiej Japonii, zgłębiając sztuki walki. Doktor Johnny Woo (Don The Dragon Wilson) gliniarzem nie jest, ale widząc rozwalony samochód zatrzymuje się, by udzielić pomocy kierowcy. W ten sposób miesza się w rozróbę z groźnym kartelem i… przypadkowo wchodzi w posiadanie pewnej niezbyt cennej torby z niezbyt cenną dyskietką, której zawartość jest już jednak cenna.

Reszty łatwo się domyśleć. Woo wyjedzie z synem na prowincje, by zaczerpnąć oddechu, a bandyci ruszą jego śladem. Prędzej czy później dojdzie do konfrontacji, w czasie której bohaterowie zaprezentują umiejętności kopania z półobrotu, robienia efektownych wyskoków, wykręcania rąk i prania po pyskach. Pod względem fabularnym Uderzenie lwa jest typowym produktem lat dziewięćdziesiątych. Przewidywalnym, schematycznym, pełnym postaci stworzonych na kolanie. Ileż razy widzieliśmy już brzydkiego i bezwzględnego Rosjanina stojącego na czele organizacji przestępczej?

Filmowi brakuje rozmachu znanego z produkcji, które wtedy kręcili Steven Seagal i Jean-Claude Van Damme. Brakuje też chwilami sensu – efektowna sekwencja początkowa na dachu szpitala okazuje się nie mieć jakiegokolwiek związku z fabułą; zupełnie jakby scenarzyści o niej zapomnieli. Trudno chwalić aktorstwo, także zdjęcia i choreografia walk są na poziomie telewizyjnym. Z drugiej strony Uderzenie lwa ogląda się z zainteresowaniem. Autorzy zręcznie maskują niewielki budżet i robią wszystko, by widz się nie nudził. Takiego kina chwilami dzisiaj brakuje.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz kino klasy B sprzed lat
– Masz ochotę na prosty film kopany

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na lwa. Jest kuguar
– Nie wierzysz, że postrzelone helikoptery eksplodują
– Ani w to, że na prowincji żyją same samotne, piękne kobiety

Michał Zacharzewski

Uderzenie lwa, Ring of Fire 3, Lion Strike, 1994, reż. Rick Jacobson, wyst. Don The Dragon Wilson, Bobbie Phillips, Chris Nelson Norris, Robert Costanzo, Carl Ciarfalio, Michael Delano, Michael Jai White

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Uderzenie lwa

  1. byłam wczoraj na Aquamenie – ostatnie wdzianko spieprzyli totalnie – złoto i zieleń – bleee…
    dzieciakom się podobało i mnie raczej też, nie było tego zadęcia jak u marwela… lekko i z dystansem 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.