Lwie serce

To klasyk. Klasyk z Van Damme’em (JCVD, Krwawy biznes). Dla osób wychowanych na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych produkcja ta uchodziła za tytuł obowiązkowy. Oglądana z reguły na pirackich taśmach VHS, takich z zanikającym kolorem i lektorem-amatorem nie trafiającym w odpowiednie kwestie, wciąż robiła olbrzymie wrażenie. A przecież była to tylko kolejna próba wykonania skoku na kasę.

Przypomnijmy – Krwawy sport zrobił z Jean-Claude Van Damme’a gwiazdę. Historia nielegalnego turnieju kumite tak się widzom spodobała, że ruszyli też tłumnie na bliźniaczo podobnego Kickboxera. Tam turniej również był nielegalny, tylko brutalniejszy. Kolejnym krokiem miało być Lwie serce. Jego bohater, żołnierz legii cudzoziemskiej, dowiaduje się o tragedii swojego brata. Mężczyzna został oblany benzyną i podpalony. Lyon nie ma wyboru. Dezerteruje, ucieka do Ameryki i tam rusza tropem morderców. Aby ich dopaść, będzie musiał… wziąć udział w nielegalnym, podziemnym turnieju bicia się po mordach.

A więc powtórka z rozrywki. Kolejna produkcja, w której Van Damme w imię wartości rodzinnych stoczyć ma szereg brutalnych pojedynków i mimo kolejnych kontuzji, połamanych żeber i różnych innych uszkodzeń, spuścić łomot przeciwnikom. Fabuła jak zwykle stanowi jedynie pretekst dla popisów choreografów, który – mam wrażenie – nie do końca wykorzystują potencjał belgijskiego mistrza. To chyba pierwszy jego film, w którym więcej mówi niż bije. Scen dialogowych dostał sporo i wiele z nich wymaga aktorskiego talentu.

Mam wrażenie, że twórcy Lwie serce chcieli nakręcić komercyjny przebój, a zarazem film, który zajmie znaczące miejsce w biografii Van Damme’a. I udało im się. W amerykańskich kinach Lwie serce zarobiło znacznie więcej niż Krwawy sport i Kickboxer razem wzięte, jednak prawdziwą popularność zdobyło na VHS. W efekcie hollywoodzcy producenci zmienili sposób patrzenia na nowego, młodego gwiazdora. Widać to po filmach, w których zaczął wówczas grać.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Van Damme’a
– Oglądasz komercyjne hity sprzed lat

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na coś więcej niż mordobicie

Michał Zacharzewski

Lwie serce, Lionheart, A.W.O.L.: Absent Without Leave, 1990, reż. Sheldon Lettich, wyst. Jean-Claude Van Damme, Harrison Page, Deborah Rennard, Lisa Pelikan, Brian Thompson

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.