JCVD

Teoretycznie Van Damme już się skończył. Od dobrych dwudziestu lat nagrywa filmy z myślą o rynku video – głównie tandetne kino sensacyjne oraz nowe, gorsze wersje swoich największych hitów. W praktyce swój najlepiej przyjęty obraz nakręcił dziesięć lat temu. JCVD pokazywał na festiwalach i wszędzie zbierał pochwały. Szkoda, że tego sukcesu póki co nie powtórzył.

W JCVD Jean-Claude Van Damme (Korpus weteranów, Mściciel) gra samego siebie – sławnego, choć podstarzałego aktora kina akcji. Wiedzie mu się marnie, występuje w samych szrotach i ciągle kłóci się ze swoim agentem, który nie potrafi znaleźć mu atrakcyjnych zleceń. Do tego dochodzi kosztowny rozwód z żoną, a jego córka ma go w poważaniu. Pewnego dnia podczas pobytu w rodzinnej Belgii robi sobie zdjęcie z pracownikiem wypożyczalni kaset video, a potem wchodzi na pocztę. Tam zaś trwa napad… JCVD nieoczekiwanie zostaje zakładnikiem.

Czekają go naprawdę trudne chwile. Z jednej strony policja uzna go za napastnika, z drugiej on sam poczuje się odpowiedzialny za los innych uwięzionych. Zamiast jednak zachowywać się tak, jak w swoich filmach – kopać, strzelać, biegać – pójdzie na współpracę z napastnikami i zacznie im pomagać. Oczywiście po to, by usprawnić przebieg całej akcji… Niejako przy okazji reżyser bawi się tym pomysłem, pozwala aktorowi przekroczyć tak zwaną czwartą ścianę (zwracać się bezpośrednio do widza) oraz dać próbkę swoich możliwości.

Efekt jest co najmniej dobry. JCVD to najbardziej oryginalny z filmów Van Damme’a, może nie tak widowiskowy jak jego dawne produkcje, ale trzymający w napięciu. W dodatku zabawny, inteligentnie napisany i zgodnie z obowiązującą modą pozwalający aktorowi ponabijać się ze swojego wieku. Sukces artystyczny obrazu nie dziwi. Martwi jego kiepski wynik finansowy, który zapewne utwierdził gwiazdora w przekonaniu, że powinien trzymać się klasycznego kina akcji. Problem w tym, że jego najnowsze propozycje – taki Kickboxer: Vengeance chociażby – są słabe. Nie jestem pewien, czy jest sens je kręcić…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Van Damme’a
– Lubisz filmy niebanalne, choć niekoniecznie głębokie
– Lubisz zabawy twórców z widzem, aktorów ze swoim wizerunkiem

Odpuść sobie, jeśli:
– Kino akcji w ogóle cię nie kreci
– Od Van Damme’a oczekujesz szpagatów… albo przynajmniej mocnych ciosów

Michał Zacharzewski

JCVD, 2008, reż. Mabrouk El Mechri, wyst. Jean-Claude Van Damme, Francois Damiens, Jean-François Wolff, Anne Paulicevich, Paul Rockenbrod

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

6 uwag do wpisu “JCVD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.