Pierwsza noc oczyszczenia

Pomysł seria Noc oczyszczenia ma niezły. Oto przenosimy się do Ameryki, w której raz na rok na dwanaście godzin przestaje obowiązywać prawo. Każdy może legalnie okraść każdego. Ba, może go nawet zabić. Zemścić się za lata cierpień albo za jedno krzywe spojrzenie, wyeliminować wkurzającego sąsiada albo po prostu w ramach rozrywki wyruszyć z kumplami na polowanie. Wielka szkoda, że twórcy serii nie potrafią tego pomysłu należycie wykorzystać. Z pierwszej części zrobili thriller typu home invasion, z dwóch kolejnych uliczną wojnę gangów z zacięciem politycznym.

Część trzecia, zatytułowana Czas wyboru, właściwie historię zakończyła. Dlatego część czwarta – Pierwsza noc oczyszczenia – opowiada o tym, jak to się wszystko zaczęło. Otóż w dwupartyjnym systemie funkcjonującym od lat w USA pojawiła się nowa siła, narodowo-socjalistyczna, kierująca swoją ofertę do biednych. To właśnie z myślą o biednych nowy prezydent przeprowadza na Staten Island eksperyment. Na dwanaście godzin zawiesza funkcjonowanie prawa. Kto chce, może zawczasu zrezygnować z udziału w nim i po prostu wyjechać. Kto zostanie, dostanie 5000 dolarów plus dodatek, jeśli zdecyduje się wyjść z domu i zabijać.

To bardzo interesujący koncept. Z jednej strony umożliwia rządowi wycięcie w pień najbardziej nieużytecznych obywateli – tak zwanej biedoty żyjącej z zasiłków i nie mającej pieniędzy, by się odpowiednio zabezpieczyć. Z drugiej strony to również straszak na wszelkiej maści oszustów, wyzyskiwaczy i krwawych kapitalistów. Tacy ludzie mogą mieć pewność, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał na nich zapolować. I dlatego zyskają dodatkową motywację, by na co dzień zachowywać się fair. Szkoda, że nie to jest treścią Pierwszej nocy oczyszczenia.

W filmie śledzimy losy kilku osób. Jedną z nich jest lider lokalnego gangu, któremu noc kompletnie się nie podoba: chce w dzielnicy spokoju i utrzymania status quo, a nie chaosu. Jego była dziewczyna Nya postanawia tymczasem przeczekać noc w kościele, gdzie – jak sądzi – będzie bezpieczna. Młodszego brata wysyła poza Staten Island. Ten jednak zostaje, by wyrównać rachunki z miejscowym ćpunem. Wkrótce wpadnie w kłopoty i Nya będzie musiała ruszyć mu na pomoc. A rząd? Rząd obserwować będzie sytuację. I w razie potrzeby interweniować.

Pierwsza noc oczyszczenia jest lepsza od poprzednich odsłon. Bardziej spójna, lepiej przemyślana, opowiadająca ciekawszą historię. Tyle że powtarza te same błędy, niepotrzebnie zrywając z logiką. Jeśli Staten Island to rzeczywiście Ameryka w miniaturze, to dlaczego mieszkają tu niemal sami czarnoskórzy? Dlaczego biali są źli, a czarni dobrzy? Czemu dochodzi do oczywistych przekrętów, skoro wszyscy mają komórki i mogą je w mig ujawnić? Takich niekonsekwencji jest znacznie więcej. Znów ktoś uznał, że do kina wybiorą się sami idioci…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz serię Noc oczyszczenia
– Nie lubisz białych ani polityków

Odpuść sobie, jeśli:
– Myślisz
– Nie przepadasz za przemocą w kinie

Michał Zacharzewski

Pierwsza noc oczyszczenia, The First Purge, reż. Gerard McMurray, wyst. Y’lan Noel, Lex Scott Davis, Joivan Wade, Mugga, Marisa Tomei, Patch Darragh

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.