Motyl Still Alice

Ten film ogląda się jak horror. Jest przerażający. A przecież nie opowiada o żadnym seryjnym mordercy ani też potworze wyskakującym spod szafy. Pokazuje jedynie, co może nas czekać w przyszłości. Alzheimer. Rak. Stwardnienie rozsiane. AIDS albo choćby głupia gorączka krwotoczna. Każda z tych chorób jest wielokrotnie bardziej prawdopodobna niż spotkanie z wkurzonym demonem. Każda tym samym jest dużo bardziej niepokojąca.

Alice jest jeszcze młoda. Ma raptem pięćdziesiąt lat i w perspektywie kolejnych trzydzieści. Pracuje jako wykładowca lingwistyki na Uniwersytecie Columbia, prowadzi kilka projektów badawczych, cieszy się miłością męża oraz dorosłych już dzieci. Zauważa jednak u siebie niezbyt przyjemne symptomy, które początkowo bierze za objawy menopauzy. Zapomina słów. Mówi odrobinę mniej składnie. Czuje się chwilami zagubiona. Kiedy podczas codziennego joggingu traci orientację w terenie – choć przecież campus doskonale zna – na poważnie zaczyna się niepokoić. Odwiedza lekarza, zalicza kolejne testy. Diagnoza ścina ją z nóg. Alzheimer. Bez szans na wyzdrowienie.

Od tej pory jesteśmy świadkami stopniowego pogarszania się zdrowia Alice. Początkowo właściwie zmian nie zauważamy. Widzimy jedynie, że kobieta używa prostszego języka, częściej sięga do notatek, czasami zawiesza się podczas rozmowy. Zaczyna notować sobie wszystko, co ma robić. Później, zamiast wygłaszać wykłady, odczytuje je z ekranu laptopa. Z czasem przestaje nawet pamiętać, co robiła poprzedniego dnia. Gubi się podczas zwykłych rozmów. Chwila, gdy przestanie rozpoznawać bliskich, wydaje się coraz bliższa.

Twórcy Motyla Still Alice (absurdalny tytuł) nie starali się wzruszyć widzów ani też wywołać u nich uczucia litości. Skupili się na subtelnym opisie skutków choroby, pomijając przy tym jej najgorsze stadia. Nie chcieli szokować. Chcieli przypomnieć i być może wyjaśnić. Dlatego pokazali wpływ Alzheimera na bliskich chorej oraz jej otoczenie i wskazali społeczne tego konsekwencje. Bohaterka wie, że jest z nią coraz gorzej. Ma świadomość, że raz po raz kompromituje się w towarzystwie i wkrótce stanie się ciężarem dla rodziny. Że mogła przekazać chorobę swoim dzieciom i że wszyscy przez nią cierpią. Najgorsza pozostaje bezsilność.

Film napędza Julianne Moore, nagrodzona z ten występ Oskarem. Nieźle wypada też drugi plan z Alekiem Baldwinem świetnie pokazującym targające bohatera mieszane uczucia oraz Kristen Stewart, która po raz kolejny udowadnia, że nie jest aktorką jednej roli. Oczywiście Motyl Still Alice nie jest obrazem dla wszystkich. Wielu widzów odbije się od niego jak od ściany. To mimo wszystko trudne kino, wymagające skupienia i cierpliwości. Mam jednak wrażenie, że czyni człowieka mądrzejszym.

Wojciech Kąkol

Motyl Still Alice, Still Alice, reż. Richard Glatzer, Wash Westmoreland, wyst. Julianne Moore, Alec Baldwin, Kristen Stewart, Kate Bosworth, Hunter Parrish

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Motyl Still Alice

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s