Gniew oceanu

Gniew oceanu to jeden z największych komercyjnych hitów 2000 roku. Bazująca na faktach opowieść o dzielnej załodze kutra rybackiego, stawiającej czoła olbrzymiemu sztormowi, ustąpiła pola jedynie Grinchowi, Gladiatorowi i Mission: Impossible 2. Aż się nie chce wierzyć, że dziś kino katastroficzne właściwie przestało istnieć…

Po kolejnej nieudanej wyprawie na mieczniki kuter Andrea Gail wraca do portu z marnym połowem. Wściekły właściciel daje kapitanowi Tyne’owi (George Clooney Bilet do raju) jeszcze jedną, ostatnią w tym roku szansę. Szyper postanawia zaryzykować i opuścić znane sobie, zapewne puste łowiska i wyruszyć w stronę słynącego ze złej pogody Flemish Cap. Okazuje się to dobrą decyzją, ale do czasu. Dochodzi do awarii lodówek i cały połów może się zmarnować. Dlatego Tyne, pomimo zbliżającego się huraganu, decyduje się ruszyć w stronę portu…

Cała reszta to już klasyka gatunku. Wielkie jak blok fale i kołyszący się na nich „malutki” stateczek, ludzie rzucani przez przechyły od ściany do ściany, pękające sprzęty, niesprawne radio, tchórzostwo i bohaterstwo. Jednym słowem wszystko, co znamy z takich filmów jak Sztorm czy Titanic. W Gniewie oceanu dobrą robotę wykonują efekty specjalne, w tym te dźwiękowe. Przy dobrym nagłośnieniu wrażenia są niesamowite. Szkoda tylko, że górują one nad opowieścią, która zlepiona jest z banałów. Najpierw poznajemy bohaterów dramatu i przekonujemy się, jak wiele mają powodów, by żyć, a potem patrzymy, jak o to życie walczą.

Filmowi zabrakło ostatniego szlifu. Kogoś, kto obejrzałby Gniew oceanu tuż przed premierą i wyciął tych kilka scen, które budzą śmieszność. Bo są tu takie sceny. Głupawe i naciągane, okraszone idiotycznymi dialogami skutecznie niszczącymi napięcie. Przydałyby się też ciekawsze, głębsze postacie. Te obecne są nieraz tak papierowe i płytkie, że aż kontrastują z otaczającą je głębią. Mam wrażenie, że to właśnie takie filmy – koncentrujące się na efektach, nie na ludziach – zabiły ten gatunek.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino katastroficzne
– Uwielbiasz morze
– Jesteś rybakiem

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz durnych dialogów i naciąganych scen

Michał Zacharzewski

Gniew oceanu, The Perfect Storm, 2000, reż. Wolfgang Petersen, wyst. George Clooney, Mark Wahlberg, John C. Reilly, John Hawkes, William Fichtner, Allen Payne, Diane Lane, Mary Elizabeth Mastrantonio, Bob Gunton, Karen Allen, Michael Ironside, Janet Wright, Dash Mihok, Christopher McDonald, Wiley M. Pickett

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.