Karnawał dusz

To jeden z mało znanych amerykańskich horrorów z głębokich lat 60., który z upływem lat doczekał się statusu filmu kultowego. Karnawał dusz, nakręcony za 33 tysiące dolarów i wyświetlany w parze z Posłańcem diabła, początkowo nie cieszył się zbyt wielką popularnością. Pod koniec lat 80. oczarował festiwalową publiczność zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie. Dziś uchodzi wręcz za klasyka.

Gdzieś w prowincjonalnym Kansas Mary (Candace Hilligoss) wybiera się z dwoma koleżankami na przejażdżkę. Na światłach zaczepia ich kilku młodych mężczyzn. Zaimprowizowany na poczekaniu wyścig kończy się na moście, gdzie samochód Mary przebija barierkę i ląduje w głębokiej, mętnej wodzie. Wydaje się, że nikt wypadku nie przeżył, jednak po trzech godzinach kobieta wydostaje się z rzeki. Nie pamięta, co się wydarzyło.

Tragedia sprawia, że dziewczyna opuszcza rodzinne strony i przeprowadza się do Salt Lake City. Zatrzymuje się na stancji i zatrudnia się jako organistka w jednym z miejscowych kościołów. Powoli wraca do normalności, jednak prześladować zaczyna ją tajemniczy mężczyzna (Herk Harvey). Pojawia się w szybie jej samochodu i na parterze domu, w którym Mary mieszka. Kim jest i czego chce? Jaki może mieć związek z dawnym parkiem rozrywki i stojącym tam opuszczonym budynkiem, który z niejasnych powodów fascynuje kobietę?

W latach 60. Karnawał dusz musiał robić wrażenie chwilami eksperymentalną formą oraz niepokojącą historią utrzymaną w konwencji koszmarnego snu. Nietypowe były też postacie. Mary wydaje się z jednej strony postacią tragiczną, z drugiej pustą, pozbawioną refleksji młodą damą. Sama deklaruje się jako ateistka, a jednak podejmuje się pracy w kościele. Unika ludzi, a jednocześnie do nich lgnie. To, co ją spotyka, przypomina historie znane z serialu Strefa mroku, niezwykle wówczas popularnego…

A że film się zestarzał? Że nie straszy dziś, a co najwyżej niepokoi, że ma nieśpieszne tempo i widać realizacyjne szwy będące pokłosiem niskiego budżetu? Współczesne kino jest po prostu inne. Pytanie, czy lepsze. W końcu w kinie zawsze chodziło o opowiadanie historii, a ta z Karnawału dusz jest co najmniej intrygująca.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz stare produkcje
– Uwielbiasz Strefę mroku
– Nie przeszkadza ci powolna narracja

Odpuść sobie, jeśli:
– Czarno-białym produkcjom mówisz nie
– Oczekujesz krwi i przemocy
– Chcesz się bać

Michał Zacharzewski

Karnawał dusz, Karnawał umarłych, Carnival of Souls, 1962, reż. Herk Harvey, wyst. Candace Hilligoss, Frances Feist, Sidney Berger, Art Ellison, Stan Levitt, Herk Harvey, Dan Palmquist, Forbes Caldwell

Ocena: 6,5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.