Książę Persji: Piaski czasu

To jedna z najdroższych adaptacji gier komputerowych w historii kina. Książę Persji: Piaski czasu kosztowały niemalże dwieście milionów dolarów i miały być wakacyjnym blockbusterem. Spodziewanego sukcesu nie odniosły, sprzedały się raczej przeciętnie, choć i tak zapracowały na miano ekranizacji najbardziej dochodowej, najbardziej widowiskowej i najczęściej komentowanej w internecie.

Książę Persji: Piaski czasu bazują na grze pod tym samym tytułem, która z kolei była nowszą wersją produkcji z 1989 roku. Oryginalny Prince of Persia odniósł sukces między innymi dzięki… technologiom filmowym. Pracujący nad grą Jordan Mechner nagrał swojego brata biegającego, skaczącego, wspinającego się i wykonującego inne ewolucje. Następnie pracowicie – klatka po klatce, piksel po pikselu – przeniósł je na ekran komputera. Ten prosty rotoscoping sprawił, że animacje z gry oszałamiały. Były czymś nowatorskim i wówczas niezwykle efektownym…

Film Książę Persji: Piaski czasu już tak nowatorski nie jest. To typowy reprezentant kina baśniowo-przygodowego, który zabiera nas w podróż do starożytnej Persji. Miejscowy król adoptuje młodego, ale odważnego ulicznika. Książę Dastan (Jake GyllenhaalPojutrze, Kod nieśmiertelności) wyrasta na prawego i mężnego wojownika. Pewnego dnia wyrusza wraz z braćmi na wojnę, zdobywa twierdzę Alamut oraz sztylet czasu.

To dopiero początek historii, w której pojawia się zamach na króla, fałszywe oskarżenie, no i podróże w czasie, które mocno namieszają w rzeczywistości i skomplikują tę opowieść. Przede wszystkim jednak Książę Persji: Piaski czasu to widowisko pełne pięknych, arabskich plenerów, dynamicznych pojedynków z asasynami oraz znanych z gier ekwilibrystycznych sztuczek – biegania po ścianach, skakania po występach skalnych, wspominania się i robienia efektownych salt.

Film ogląda się dobrze, nawet bardzo dobrze. Kuleje jednak mocno chaotyczny scenariusz. Aktorzy podchodzą też do tematu zbyt poważnie. Gullenhaalowi i grającej księżniczkę Gemmie Artreton brakuje dystansu do roli, który ma Ben Kingsley (Lista Schindlera, Life). Rozczarowuje praca kamery podczas niektórych walk oraz garść niepotrzebnych, nudnawych scen. Na szczęście pilot – niczym sztylet czasu – pozwala przeskoczyć co słabsze fragmenty i delektować się tymi najbardziej widowiskowymi. Bardzo przydatne narzędzie, ale żeby się o nie zabijać?

Zobacz, jeśli:
– Lubisz grę
– Kochasz adaptacje gier video
– Uwielbiasz perskie klimaty

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz spójnego, disneyowskiego widowiska na poziomie najlepszych Marveli

Michał Zacharzewski

Książę Persji: Piaski czasu, Prince of Persia: The Sands of Time, 2010, reż. Mike Newell, wyst. Jake Gyllenhaal, Gemma Arterton, Ben Kingsley, Alfred Molina, Steve Toussaint, Toby Kebbell, Richard Coyle, Ronald Pickup, Reece Ritchie, Gisli Örn Gardarsson, Claudio Pacifico, Thomas DuPont,  Selva Rasalingam, Darwin Shaw, Farzana Dua Elahe

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w
serwisie Media Krytyk.
S
prawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.