Gantz: O

Gantz: O to widowiskowa komputerowa animacja, ekranizacja popularnej mangi Gantz. Po drodze był jeszcze serial animowany, gra komputerowa oraz aktorski film fabularny… Sporo tego. Na tyle dużo, by mieć pewność, że w Japonii marka ta cieszy się sporym zainteresowaniem. Od lat też ma swoich wiernych fanów w Europie. Co ich urzekło? Tej tajemnicy Gantz: O nie zdradza.

Historia opowiedziana w Gantz: O rozpoczyna się w metrze, gdzie pewien młody chłopak ginie, próbując pomóc człowiekowi zaatakowanemu przez nożownika. Zamiast po prostu umrzeć, budzi się w pokoju z kilkoma nieznanymi sobie ludźmi. Okazuje się, że wszyscy uczestniczą w przeciwnej grze. Tajemnicze urządzenie zwane Gantz przenosi ich do Osaki, gdzie mają zabijać demoniczne potwory. Gracz, któremu uda się zdobyć sto punktów, może zażyczyć sobie od systemu dodatkową broń, wskrzeszenie zmarłego współgracza bądź prawo do wycofania się z zabawy i powrotu do normalnego życia…

To ciekawy wątek, ale w Gantz: O nie zostaje należycie wykorzystany. Dziewięćdziesiąt procent filmu to walki z potworami w Osace. Stwory przyjmują różne formy. Jedne są niewielkie i przypominają ludzi, inne to gigantyczne demony śmiało mogące rywalizować z Godzillą. Pojawia się też tocząca się głowa, bestia złożona z nagich kobiet oraz dziwaczny dziadek o nadzwyczajnej sprawności. I choć bohaterowie dysponują specjalnym sprzętem umożliwiającym likwidowanie bestii, to życia łatwego nie mają.

Animacja robi dobre wrażenie. Jest bardzo realistyczna, dopracowana, ostra jak żyleta. To dzięki niej Gantz: O chwilami wygląda jak amerykańskie widowiska o wielkich potworach. Szkoda, że ogrom pracy włożony w techniczną warstwę filmu nie poszedł w parze z fabułą. Ta jest szczątkowa, niewiele wyjaśnia nieznającym oryginału, a przede wszystkim nie angażuje emocjonalnie. Trudno kibicować bohaterom, gdy są postaciami płaskimi, pozbawionymi głębszej historii. Kiedy walki, coć widowiskowe, w napięciu nie trzymają…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz realistyczne, komputerowe animacje dla dorosłych
– Znasz oryginalną mangę

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie przepadasz za japońskimi produkcjami
– Walki z potworami interesują cię nie więcej niż rozmiary marchewek w Sudanie

Michał Zacharzewski

Gantz: O, 2016, reż. Yasushi Kawamura, Keiichi Saitô

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.