Znachor

Wybitny kardiochirurg, profesor Rafał Wilczur, po kolejnej udanej operacji zamierza świętować z żoną ósmą rocznicę ślubu. W domu znajduje jedynie liścik, z którego wynika, iż przytłoczona jego sukcesami kobieta wyprowadziła się razem z córką i nie chce, by jej szukano. Załamany mężczyzna ląduje w barze, gdzie upija się i zostaje pobity. Rano budzi się w rynsztoku, bez pieniędzy, a przede wszystkim świadomości, kim naprawdę jest. Całe lata włóczy się bez celu po kraju, żyjąc z dorywczych zajęć. Amnezja nie pozwala mu wrócić do domu ani tym bardziej odnaleźć bliskich…

„Jedna Trędowata była do zniesienia, ale protestuję przeciwko córce Trędowatej, synowi Trędowatej, wnukom Trędowatej oraz całemu dalszemu renesansowi subkultury dla kucharek sprzed pół wieku, w co zaangażowano główne środki artystyczne naszego kina, produkując cykliczne bigosiki z marcepanu i gówienka, malowane jajeczka częściowo nieświeże”, pisał o Znachorze z typową dla siebie swadą Zygmunt Kałużyński. Faktycznie powieść Dołęgi-Mostowicza czytali w okresie międzywojennym wszyscy. Tyle że w porównaniu z XXI-wieczną literaturą popularną to niemalże dzieło sztuki! Dobrze napisane, wzruszające, zaskakujące, poruszające ważne problemy społeczne.

Co ciekawe, Znachor powstał jako scenariusz filmowy. Dołęga-Mostowicz próbował zainteresować nim czołowe przedwojenne wytwórnie, jednak te uznały go za sentymentalny i naciągany. Niegodny ekranizacji. Ostatecznie autor przerobił tekst na powieść w odcinkach i sprzedał prasie codziennej. Sukces okazał się tak duży, że Michał Waszyński (Książę i Dybuk) natychmiast przeniósł tę historię na wielki ekran. Nakręcony w 1937 roku Znachor okazał się jednym z największych przebojów okresu międzywojennego i doczekał się aż dwóch kontynuacji (Profesor Wilczur, Testament profesora Wilczura).

Hoffman wierzył, że ta historia się nie zestarzała. A potrzebował hitu. Jego poprzedni film – Do krwi ostatniej – nie okazał się aż tak wielkim przebojem jak Trędowata, Potop czy Pan Wołodyjowski. Stąd właśnie, ku niezadowoleniu Kałużyńskiego, nakręcił nową wersję Znachora. I wygrał na tym. Obraz obejrzało w kinach blisko sześć milionów widzów (w 1982 roku przebiło go jedynie Wejście smoka), a w telewizji nawet trzy razy tyle. Do dziś obraz pozostaje jednym z najpopularniejszych filmów zasłużonego reżysera, dowodem na to, że jak mało który polski reżyser znał potrzeby polskiego widza i umiał do niego dotrzeć.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz klasykę polskiego kina
– Chętnie oglądasz filmy o okresie międzywojennym

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz starego kina dla kucharek

Michał Zacharzewski

Znachor, 1981, reż. Jerzy Hoffman, wyst. Jerzy Bińczycki, Anna Dymna, Tomasz Stockinger, Bernard Ładysz, Bożena Dykiel, Artur Barciś, Andrzej Kopiczyński, Piotr Fronczewski, Jerzy Trela, Maria Klejdysz

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.