Final Fantasy: Wojna dusz

To był ambitny projekt. Twórcy Final Fantasy: Wojna dusz sięgnęli po jedną z ambitniejszych gier video w historii. Przełożyli ją na język kina w sposób nietypowy, bo zamiast aktorów zatrudnili komputery. Wykreowany przez nich świat – niezwykle realistyczny jak na standardy z początku XXI wieku – zachwycał swoją wizją i współgrał z opowieścią. Może dlatego uchodził za ważny krok w rozwoju cyfrowej animacji.

Fabuła Final Fantasty przenosi widzów do 2065 roku. Ziemię opanowały Fantomy, efemeryczne istoty pozaziemskiego pochodzenia, potrafiące zabijać samym dotykiem. Ludzie wycofali się pod wielkie kopuły – pola siłowe, które pozwalają im w miarę normalnie żyć. Żyć, ale i walczyć o odzyskanie planety. Główna bohaterka produkcji razem z doktorem Sidem wpadają na pomysł, jak odnieść zwycięstwo. Wymaga to jednak zgromadzenia wzorców mitycznych dusz i połączenia ich ze sobą…

Ambitne projekty często rozczarowują i nie inaczej jest i tym razem. Seria gier zasłynęła rozbudowaną, głęboką fabułą i bohaterami, których się kochało. W filmie Final Fantasy: Wojna dusz zwyczajnie zabrakło czasu na polubienie Aki, zresztą – mimo całej technicznej maestrii – czuć było jej sztuczność. Dziwną sztywność ruchów, nienaturalność póz czy mimiki. Sceny akcji aż się prosiły o większe tempo, dynamiczniejszy montaż, bardziej naturalne kadry. Te, które przygotowano, wizualnie zachwycały, ale mimo wszystko nie przekonywały. Rozum mówił „piękne”, lecz serce nie pozwalało kochać.

Pewnie jakiś wpływ ma na to sama historia, nieco oniryczna i ciut schematyczna. Jest ciekawa, nie przeczę, sprawnie opowiedziana i w miarę logiczna, ale nawet przez moment nie porywa. To sprawia, że Final Fantasy można uznać wyłącznie za kamień milowy technologii komputerowej, popis grafików potrafiących sporo wyczarować. Jako film obraz Hironobu Sakaguchi już nie porywa. Brakuje w nim – o ironio – ducha.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz gry z tej serii
– Chętnie oglądasz adaptacje gier video
– Lubisz kosmiczne widowiska i kino postapokaliptyczne

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na majstersztyk na miarę Króla lwa

Michał Zacharzewski

Final Fantasy: Wojna dusz, Final Fantasy: The Spirits Within, 2001, reż. Hironobu Sakaguchi

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.