Człowiek na torze

Andrzej Munk mógł być drugim polskim Wajdą, a może nawet pierwszym. Bez dwóch zdań kręcił filmy wybitne, a każdy z nich, włącznie z niedokończoną Pasażerką, uchodzi dziś za klasykę rodzimego kina. Niestety, pochodzący z Krakowa reżyser zginął w wypadku samochodowym pod Łowiczem. Pozostała po nim legenda i grób na Powązkach Wojskowych, który z roku na rok odwiedza coraz mniej osób.

Jego debiutancki Człowiek na torze jest pierwszą i od razu odważną próbą rozliczenia się z epoką stalinizmu, ówczesną socrealistyczną estetyką i prymatem masy na jednostką. Munk znał ją dobrze. Przez kilka lat kręcił na zamówienie partii filmy dokumentalne. Miał ich tak serdecznie dość, że postanowił pokazać wypaczenia systemu. Miał do dyspozycji świetny scenariusz Jerzego Stefana Stawińskiego oraz wybitnego operatora Romualda Kropata. Także aktorów, którzy nie bali się ryzyka: prace na planie rozpoczęły się jeszcze przed październikową odwilżą.

Rozpędzony pociąg sunie przez noc. Nagle na torach pojawia się człowiek. Maszynista próbuje zatrzymać skład, ale nie jest w stanie poskromić lokomotywy. Nieznajomy ginie na miejscu. Załoga dopiero po dłuższej chwili rozpoznaje w nim emerytowanego maszynistę Orzechowskiego. Wkrótce w pobliskiej parowozowni zawiązuje się komisja, która ma przesłuchać świadków wypadku oraz ludzi, którzy ofiarę znali. Zamierza ustalić przyczyny wydarzenia. Z opowieści kolejnych osób powstaje wewnętrznie sprzeczny portret człowieka… Zupełnie niczym w Obywatelu Kane.

Człowiek na torze intryguje niczym dobry kryminał. Oferuje zagadkę, śledczych, wzajemnie wykluczające się zeznania, ciekawe i niejednoznaczne postacie. Film kryminałem jednak nie jest, bardziej dramatem społecznym czy wręcz psychologicznym. Czaruje klimatem sprzed lat, starą koleją, ale też bawi się z widzem. Przede wszystkim jednak stanowi cenną lekcję epoki, funkcjonującego wówczas sposobu myślenia. Warto tę lekcję odrobić.

Zobacz, jeśli:
– Nie widziałeś
– Lubisz kolejnictwo
– Kochasz stare, dobre kino
– Widziałeś Zezowate szczęście i pokochałeś Munka

Odpuść sobie, jeśli:
– Filmy retro ci nie leżą

Michał Zacharzewski

Człowiek na torze, 1956, reż. Andrzej Munk, wyst. Kazimierz Opaliński, Zygmunt Maciejewski, Zygmunt Zintel, Zygmunt Listkiewicz, Zygmunt Zintel, Roman Kłosowski, Kazimierz Fabisiak

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.