Zezowate szczęście

Nie lubię takich sytuacji. Oto mam zaledwie kilka akapitów – celowe założenie tego bloga – na opisanie filmu, o którym dałoby się napisać książkę. Zezowate szczęście to przecież klasyka polskiego kina, jedna z naszych najwybitniejszych komedii, w dodatku wyreżyserowana przez genialnego Andrzeja Munka. Gdyby jego fiat 600 nie wjechał na skrzyżowanie w Kompinie i nie zderzył się z rozpędzonym starem, pewnie mielibyśmy drugiego Wajdę. Wizjonera kręcącego wybitne filmy przez co najmniej kilka dekad, docenianego tak w kraju, jak i za granicą. Jak pech, to pech…

I właśnie o pechu opowiada Zezowate szczęście. Pechu, który od zawsze prześladuje głównego bohatera. Tyle że Jan Piszczyk nie jest zwykłym nieszczęśnikiem, któremu często podwija się noga. To postać chaplinowska, konformista zagubiony w szalonej rzeczywistości, próbujący wszystkim się przypodobać i trochę na własną prośbę wiecznie przegrywający. Z harcerstwa wyleciał, bo pomylił krok na defiladzie. Na studiach oberwał, bo zbytnio przypominał Żyda. W czasie wojny trafił do oflagu, gdzie został wzięty za szpiega. A po wojnie, robiąc karierę jako budowniczy PRL, również zaliczył poważną skuchę.

Żyjemy w czasach komedii nieśmiesznych, zmuszonych do posługiwania się wulgaryzmami. Tymczasem kolejne sceny tego sześćdziesięcioletniego filmu autentycznie bawią. To nie wszystko gdyż szybko pojawia się refleksja, czy rzeczywiście jest się z czego śmiać. Największą zaletą Zezowatego szczęścia jest bowiem kilka pytań, jakie stawia Munk zza kamery. Czy warto podążać z prądem? A może lepiej wędrować w przeciwną stronę? Co z egoizmem, którym niewątpliwie zakompleksiony Piszczyk się kieruje – czy gwarantuje on sukces?

Film aktualny jest zwłaszcza dziś, w dobie rosnącego nacjonalizmu oraz obowiązującego w oficjalnej narracji mesjanizmu. Doskonale punktuje bowiem polskie słabości, obśmiewa liczne mity, zwraca uwagę na pustkę kryjącą się za ideologią. Kiedy trzeba, posługuje się ironią, innym razem stawia na gorycz. Jak Munkowi udało się nakręcić tak aktualny film? I dlaczego jest tak mało znany? Kiedyś i „zezowate szczęście” i sam „Piszczyk” były powszechnie znanymi powiedzeniami-symbolami.  Dzisiejsza młodzież nie wie, o co chodzi. Gimby nie znajo…

Zobacz, jeśli:
– Chcesz poznać klasykę polskiego kina
– Zrozumieć, czemu wszyscy zawsze chwalili Kobielę
– Poznać bliżej geniusz Andrzeja Munka

Odpuść sobie, jeśli:
– Naród to dla ciebie świętość
– W czarno-bieli filmów nie oglądasz

Michał Zacharzewski

Zezowate szczęście, 1960, reż. Andrzej Munk, wyst. Bogumił Kobiela, Maria Ciesielska, Helena Dąbrowska, Wojciech Siemion, Adam Pawlikowski, Edward Dziewoński, Tadeusz Janczar, Wiesław Gołas, Barbara Kwiatkowska

Ocena: 8,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.