Countdown

Kiedyś zabijały kasety video czy nieodebrane połączenia, dziś aplikacje w komórkach. I nie jest to nic nowego. W końcu trzy lata temu przez polskie kina przewinęła się nieudana Aplik@acja, tandetny horror, w którym użytkowników pewnego programu prześladuje paskudny demon. Countdown korzysta z tego samego pomysłu, jednak bohaterów ma ciut inteligentniejszych. Szkoda, że tylko ciut.

Oto gdzieś w sklepach komórkowych pojawia się nowa aplikacja. Banalny program, który pokazuje czas dzielący użytkownika od śmierci. Oczywiście trudno traktować go serio. Śmierci nie da się przecież przewidzieć; aplikacja zapewne pokazuje jakąś losowo wygenerowaną datę. Problem w tym, że dziewczyna, która dowiaduje się, że zginie za kilkanaście minut, rzeczywiście za te kilkanaście minut ginie.

Główną bohaterką Countdown nie jest jednak ani zmarła panna, ani jej chłopak, który w tym samym momencie ma wypadek samochodowy. Trafia do szpitala, gdzie pracuje pielęgniarka Quinn (Elizabeth Lail). Ona również sięga po aplikację i dowiaduje się z niej, że ma zaledwie parę dni życia. Początkowo traktuje to jako zabawę, ale kiedy chłopak umiera (w chwili przewidzianej przez program), a ją samą zaczynają nawiedzać dziwaczne wizje, robi się nieciekawie…

Countdown ogląda się całkiem przyjemnie, choć film ma kilka wad, które ewidentnie psują zabawę. Pierwszy wynika z samego pomysłu. Skoro aplikacja pokazuje, kiedy dana postać umrze, to wcześniej nie ma się co bać strachów – wiadomo, że nic nie zrobią. Trochę psuje to napięcie i sprawia, że trudno uznać Countdown za horror skutecznie straszący.  Kolejnym błędem twórców jest balansowanie gdzieś pomiędzy filmem grozy a mało śmieszną komedią. Niby zabawne postacie, takie jak sprzedawca telefonów, a zwłaszcza ksiądz demonolog, nie pomagają tej produkcji. Są po prostu głupie.

W tle – żeby było bardziej na czasie – pojawia się wątek związany z #metoo. Niewiele wnosi do opowieści i zostaje rozwiązany w banalny sposób, ale uświadamia, że w historiach molestowania seksualnego kryje się dużo większy potencjał niż w zabijających aplikacjach. Chciałbym też napisać, że największą korzyścią płynącą z oglądania Countdown będzie świadomość, że regulaminy użytkowania należy czytać przed zaakceptowaniem. Problem w tym, że ich nie da się czytać, są zbyt długie, zbyt zawiłe, za nudne. Sama bohaterka lepiej zaś wyszła na tym, że regulamin olała i go złamała. Gdyby tego nie zrobiła, już by nie żyła…

Zobacz, jeśli:
– Wierzysz, że aplikacje mogą zabijać
– Masz ochotę na niezbyt straszny horror

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz komediowych wstawek w filmach grozy
– Nie potrafisz przełknąć idiotyzmów typu aplikacja powiązana z klątwą

Michał Zacharzewski

Countdown, 2019, reż. Justin Dec, wyst. Elizabeth Lail, Anne Winters, Peter Facinelli, Charlie McDermott, Jordan Calloway

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.