Ginący świat

Bardzo rzadko zdarza się, by dokument został nominowany do Oscara w kategorii „najlepsza piosenka”. Filmowi Ginący świat to się udało – pochodząca z niego kompozycja „Manta Ray” walczyła w 2015 roku o tę właśnie statuetkę i choć ostatecznie jej nie zdobyła, rozsławiła zarówno tę produkcję, jak i temat. A to ważny temat. Ochrona środowiska, a zwłaszcza ginących gatunków.

Do tej pory mieliśmy pięć wielkich masowych wymierań. Ich przyczyny były bardzo różne, od katastrofy tlenowej przez wulkanizm po uderzenie planetoidy. Wszystko wskazuje na to, że obecnie mamy do czynienia z wymieraniem szóstym, spowodowanym działalnością człowieka. Reżyser Louie Psihoyos przygląda się temu zjawisku i szuka jego przyczyn. Najwięcej miejsca poświęca zagładzie gatunków wodnych. To nie przypadek – swój poprzedni film, oscarowy The Cove, poświęcił polowaniom na delfiny w Japonii.

Ginący świat zaczyna się od dziennikarskiej prowokacji. Podstawione przez reżysera osoby udają się do modnej restauracji w Santa Monica specjalizującej się w kuchni japońskiej i zamawiają mięso wieloryba. I je otrzymują, chociaż zgodnie z prawem nie powinno się go sprzedawać – wszystko jest jednak kwestią ceny i zapotrzebowania zgłaszanego przez klientów. Jeśli tak wygląda sytuacja w cywilizowanej Kalifornii, to co się dzieje w Azji słynącej z kulinarnej różnorodności?

Odwiedzamy tamtejsze tajne bazary, na których sprzedawane jest mięso zagrożonych gatunków, między innymi niektórych odmian rekinów czy płaszczek. Zwierzęta te wyławiane są na olbrzymią skalę i brutalnie okaleczane, często porzucane później, by zdechły gdzieś w morskich głębinach. Szacuje się na przykład, że liczebność populacji tych pierwszych na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat spadła o 90%. Psihoyos dociera do wioski żyjącej z połowu mant. Miejscowi prości ludzie zdają sobie sprawę z problemu; chociażby z tego, że ich dzieci nie zobaczą tych pięknych stworzeń na wolności. Twierdzą jednak, że nie mają wyboru. W okolicy – gdzie mieszkają od wielu pokoleń – innej pracy nie znajdą.

Masowej zagładzie roślin i zwierząt sprzyja też działalność człowieka, rozwój miast, transportu, zanieczyszczanie wód i powietrza. Także intensywne rolnictwo, w tym hodowla bydła, które emituje olbrzymie ilości szkodliwego metanu. Gdzieś w tle pojawiają się wypowiedzi Elona Muska, Jane Goodall czy Elizabeth Kolbert, ale… to niewiele zmienia. Zagłada gatunków trwać będzie jeszcze wiele lat. Działacze będą kręcić filmy, publikować artykuły, prowadzić badania, ale wielu ludzi skwituje to hasłem „propaganda”. Skala ogłupienia w XXI wieku sięga bowiem zenitu.

Zobacz, jeśli:
– Przejmujesz się losem Ziemi
– Nie chcesz, by przyroda dalej dogorywała

Odpuść sobie, jeśli:
– Uważasz efekt cieplarniany za propagandę zielonych socjalistów
– Sam spróbowałbyś steku z płetwy rekina

Michał Zacharzewski

Ginący świat, Racing Extinction, 2015, reż. Louie Psihoyos

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.