An Ordinary Man

Co wydarzyło się w czasie bratobójczej wojny w Jugosławii, nie powinno się wydarzyć. Nie w Europie, która wciąż pamiętała przecież Hitlera i jego zbrodnie. Jakim cudem grupka generałów pokusiła się o ludobójstwo? Naprawdę myśleli, że ujdzie im to na sucho, że ich ojczyzna będzie im za to kiedyś wdzięczna? Na szczęście wojny już nie ma, a niemal wszystkich zbrodniarzy wyłapano i osądzono. Wszystkich poza jednym, głównym bohaterem An Ordinary Man.

Generał (Ben KingsleyImperium robotów, Bloodrayne) ukrywa się od lat. Jego dawny ochroniarz Milo (Peter SerafinowiczW starym, dobrym stylu, John Wick 2) przerzuca go z mieszkania do mieszkania, zapewniając zaledwie minimum komfortu. Przez moment nawet współczujemy zbrodniarzowi, starszemu, samotnemu mężczyźnie, który ma tylko kilka prywatnych przedmiotów, a gazety dostaje ocenzurowane. Że powinien się cieszyć, bo wciąż jest wolny? Nie wiem, czy można nazwać to wolnością…

Pewnego dnia u Generała pojawia się nieśmiała sprzątaczka poprzedniego właściciela lokalu (Hera HilmarZabójcze maszyny, Eskorta porucznika). Nie zraża się, gdy mężczyzna najpierw celuje do niej z pistoletu, a następnie każe się rozebrać. Akceptuje te środki ostrożności i zgadza się pracować dla niego tak, jak pracowała wcześniej. Okazuje się jednak fatalną gospodynią: kiepsko gotuje, okien nie potrafi domyć. Skrywa również pewną tajemnicę…

Kingsley momentalnie przykuwa uwagę. Gra jeszcze jedną wersję przestępcy z Sexy Beast, szorstkiego, przyzwyczajonego do wydawania rozkazów nerwusa, mówiącego z charakterystycznym angielskim akcentem (to tak, by było dziwniej). Zdecydowanie dominuje nad wyciszoną rolą Hilmar. Nie wiem, czy to celowy zabieg, ale wypada sztucznie. Podobnie zresztą jak szereg rozwiązań scenariuszowych, które wydają się naciągane bądź mało prawdopodobne. Teatralne. Zrobione dla efektu, który niewątpliwie wywołują.

Nie jestem też przekonany, co za pomocą An Ordinary Man reżyser chciał pokazać. Mam kilka teorii, ale żadna mnie samego nie przekonuje. Odnoszę wrażenie, że przekaz jest na tyle banalny, że nie uzasadnia powstania tego filmu. Jasne, zbrodniarze to zwykli ludzie. Też mają swoją normalną przeszłość. Często chowają ją za głęboką skorupą. Ale… who cares? Scenariusz tego obrazu zdecydowanie wymagał pogłębienia.

Odpowiadająca za zdjęcia Magdalena Górka spisuje się znakomicie. W jej statycznych, ale estetycznych kadrach Belgrad prezentuje się przyjemnie swojsko, a bałkańskie plenery czy wnętrza domów wzbudzają ciekawość. Soczyste kolory są niezwykle przyjemne dla oka i trochę tuszują emocjonalną pustkę An Ordinary Man. Mogło wyjść z tego pomysłu coś dużo lepszego…

Zobacz, jeśli:
– Filmy z klimatem
– Lubisz Kingsleya w swojej charakterystycznej kreacji
– Interesuje cię problematyka zbrodni wojennych
– Chcesz zobaczyć zdjęcia Magdaleny Górki (Kurier)

Odpuść sobie, jeśli:
– Cenisz filmy, które mają coś do przekazania
– Nie lubisz Jugosłowian mówiących po angielsku z angielskim akcentem

Michał Zacharzewski

An Ordinary Man, 2017, reż. Brad Silberling, wyst. Ben Kingsley, Peter Serafinowicz, Hera Hilmar, Edmund Kingsley, Robert Blythe

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.