Kompleks 7215

Cykl Metro 2033 nie powinien być już obcy żadnemu miłośnikowi science-fiction. Stworzona przez rosyjskiego pisarza Dimitrija Głuchowskiego wizja świata po wojnie atomowej i moskiewskiego metra, które stało się domem dla 50 tysięcy ludzi, spodobała się na całym świecie. Doczekała się również szeregu kontynuacji oraz spin-offów. I nie mówię tu o kilku powieściach osadzonych w tym samym mieście, ale o ponad stu, które zabierają czytelnika również w inne zakątki Rosji, od Smoleńska po Irkuck.

Kompleks 7215 to polski, nieoficjalny odłam tego cyklu. Wojna nuklearna rzeczywiście wybuchła, ale Polskę jako kraj mało istotny najgorsze głowice ominęły. Spadły tu jedynie bomby biologiczne, które doprowadziły do powstania szeregu dziwnych i niebezpiecznych mutacji. Życie poza warszawskim metrem jest więc niebezpieczne. Żyjący pod ziemią ludzie próbują jakoś sobie radzić. Dzielą się też na różne frakcje i koterie. Na jednych stacjach dominują miłośnicy nauki (z takiego Pola Mokotowskiego blisko przecież do Biblioteki Narodowej), na innych ruchy neoreligijne albo faszyści, są też takie, których nikt ze względów bezpieczeństwa nie odwiedza…

Na powierzchnie wychodzą tylko stalkerzy, świetnie wyszkoleni żołnierze pracujący na zlecenie kilku społeczności. W Kompleksie 7215 poznajemy historię jednego z takich oddziałów, dowodzonego przez niejakiego Borkę. W momencie rozpoczęcia wojny miał on zaledwie kilka lat. Jego ojciec pracował w wojsku i wyjechał właśnie do tajnej bazy. Czy to możliwe, żeby mieściła się w Puszczy Kampinoskiej i mimo upływu ponad 20 lat wciąż funkcjonowała?

Historię Borki uzupełniają dwa krótkie opowiadania osadzone w tych samych realiach. Są – podobnie jak główna historia – przeciętne. Autorowi nie udało się stworzyć żadnej niezwykłej postaci, której naprawdę się kibicuje. Nie zarysował też ciekawych dylematów, nie zaskoczył zwrotami akcji, nie oczarował opisami czy nietypowymi elementami świata (boleśnie podobnego do Metro 2033). Parę razy historia zgrzyta, a zakończenie nieco rozczarowuje. Wszystko tu jest co prawda przyzwoite, ale mało spektakularne. Takie w sam raz do zapomnienia dzień po lekturze.

Joel

Kompleks 7215, Bartek Biedrzycki, Fabryka Słów

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.