Kung Fu Królik 2

W ciągu ostatnich dziesięciu lat chińska kinematografia niesamowicie się rozwinęła. Już dziś generuje olbrzymie przychody, niekiedy większe niż amerykańskie kina, a do tego produkuje jeden przebój za drugim. Niekiedy sięga po amerykańskich aktorów (Wielki mur, Banita), kiedy indziej korzysta z lokalnych gwiazd (The Mermaid, Kroniki Plemienia Duchów). Kung Fu Królik stanowił próbę zdyskontowania sukcesu animowanej Kung Fu Pandy, która pomimo akcji osadzonej w Chinach powstała w Stanach Zjednoczonych. W 2015 roku doczekał się kontynuacji.

Swoją drogą obaj główni bohaterowie – królik i panda – są do siebie podobni. Monstrualnie otyli, nieco nieśmiali, zakochani w sztukach walki. W przypadku królika mamy jednak do czynienia z pewną dziwną dwoistością. Otóż w miasteczku uważany jest on za prawdziwego czempiona. Jego pojawienie się robi olbrzymie wrażenie na mieszkańcach osady, podobnie jak efektowna bójka z bandą próbującą okraść lokalny bank. W rzeczywistości jednak futrzak nie posiada własnych niezwykłych umiejętności, a jedynie odziedziczone po mistrzu (tę historię opowiedziano w części pierwszej), i w związku z tym intensywnie trenuje w lokalnej szkole kung fu.

Pewnego dnia pomaga rannemu wojownikowi, niejakiemu Zhanowi. Stara się przywrócić go do zdrowia mimo powtarzających się ataków wrogiego Klanu Pazura. Biedaczek nie wie, że postawił na złego konia. Zhan planuje zdobyć kamień o olbrzymiej mocy i za jego pomocą przejąć władzę nad światem. Strzegący go Klan Pazura usiłuje zaś go zgładzić i z nieznanych przyczyn nie potrafi wyjaśnić tego królikowi. Siłą rzeczy dojdzie do kilku konfrontacji. Jakich? Można się tego domyślić, gdyż fabuła rozwija się w tym kierunku, który starszy widz jest w stanie bez trudu przewidzieć.

To ładna animacja, ciekawsza od większości produkowanych w Europie. Trudno się jednak nie przyczepić do nieco schematycznych rysunków postaci. Sam Kung Fu Królik nie oszałamia, podobnie jak jego towarzysze. W tle błyska wiele bardzo przeciętnych kotków, lisków, a także miśków do złudzenia przypominających Kubusie Puchatki. Źli są na ogół olbrzymi, dobrzy niewielcy, zaś walki zdecydowanie dominują nad fabułą. Wątek przygodowy wciąga jednak, zwłaszcza że jest okraszony humorem (głównie slapstickowym). Dzieciaki niewątpliwie będą wniebowzięte.

Zobacz, jeśli:
– Podobała ci się Kung Fu Panda
– Lubisz chińskie animacje

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz dość schematycznych kreskówek
– Jesteś przeciwko przemocy wobec zwierząt

Michał Zacharzewski

Kung Fu Królik, Legend of Kung Fu Rabbit: The Martial of Fire, 2015, reż. Ma Yuan, Dong Dake

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.