Amy

Zbuntowana filigranowa żydówka z Północnego Londynu. Dziewczyna pyskata i niezbyt ładna, ale gdy otwierała paszczę… anioł. Tak właśnie mówiono i pisano o Amy Winehouse, nieżyjącej już wokalistce, która kilka lat temu – po trwającej zdecydowanie zbyt krótko karierze – dołączyła do słynnego klubu „27”. Kim była, jak dostała się na szczyt i dlaczego tak szybko odeszła? O tym właśnie opowiada wielokrotnie nagradzany dokument Asifa Kapadii.

Asif miał trochę szczęścia. Nie kręcił filmu o staruszce wychowanej w latach trzydziestych, w czasach, gdy nawet zdjęć nie za wiele się robiło. Amy dorastała w czasach, gdy fotografowano wszystko i wszystkich, przy niemal każdej okazji też kręcono materiały video. Dlatego zaskakuje ilość nagrań przedstawiających ją jako nastolatkę. Jej pogawędki z przyjaciółmi, jakieś imprezy, pierwsze występy, ba, jazda samochodem – to wszystko jest tutaj i pozwala nam poznać wokalistkę bliżej. I taką, jaką była naprawdę, dla znajomych, a nie mediów.

Amy zafascynowana była jazzem i właśnie jazz śpiewała. Miała świadomość, że to w dzisiejszych czasach bardzo elitarna prostota. Wierzyła, że się przebije, ale nie sądziła, że zostanie gwiazdą. Ba, chyba nawet nie chciała nią zostać. Twierdziła, że jako osoba sławna z pewnością by oszalała. Zwyczajnie nie dałaby sobie rady. A jednak począwszy od 2004 roku zaczęła się przebijać. Wydała płytę, zaczęła koncertować, pokazała się światu.

Niewątpliwie na jej losy wpływ miały niezależne kluby z Londynu, w których gromadzili się i występowali cieszący się złą sławą muzycy (tacy chociażby jak Pete Doherty). Pewnie tam wpadła w alkoholizm, spróbowała po raz pierwszy mocniejszych narkotyków. Tam kochała i zdradzała, nabawiła się silnej bulimii, a potem depresji. Jej małżeństwo z Blake’em Fiedlerem okazało się nieudane. On również ciągnął ją na dno. Kolejne odwyki nie pomagały.

Amy to nie tylko poruszająca historia znanej wokalistki, ale również przegląd jej największych przebojów. Sprawnie zmontowana, obfitująca w materiały źródłowe, ciekawe wywiady, wspomnienia… Jest tu co oglądać. Amy to dla fanów pozycja obowiązkowa, także dla miłośników muzyki. To także przestroga dla tych, którym się wydaje, że łatwo się żyje na szczycie.

Zobacz, jeśli:
– Cenisz Amy Winehouse
– Lubisz dokumenty muzyczne takie jak Whitney czy Kurt Cobain: Montage of Heck

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie interesuje cię historia alkoholiczki i narkomanki
– Nie lubisz dokumentów

Michał Zacharzewski

Amy, 2015, reż. Asif Kapadia

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Amy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.