Jeszcze dzień życia

Rok temu Twój Vincent triumfalnie kroczył przez polskie kina. Jeszcze dzień życia tylko przez nie przemknął, choć pod wieloma względami jest obrazem lepszym, ciekawszym, bardziej poruszającym. Jedyne, czego nie ma, to nowatorskiej formy wizualnej. Choć i to nie do końca.

Film wygląda przecież znakomicie! Przypomina głośne Przez ciemne zwierciadło czy chociażby Walc z Baszirem. Przetworzone komputerowo nagrania studyjne zostały wzbogacone o afrykańskie tła, wypolerowane i dopracowane. Przyciągają wzrok. I nie męczą tak jak w animacje w Twoim Vincecie, nie wymagają mozolnego procesu przyzwyczajania się. Tyle, że nie mają nic wspólnego z wiecznie modnym impresjonizmem. Są realistyczne. Niekiedy oniryczne. Bardzo prawdziwe.

Jeszcze dzień życia to adaptacja reportażu Ryszarda Kapuścińskiego. Reportażu niezwykle intymnego i stosunkowo mało znanego. To nie Imperium, nie Heban, nie Szachinszach, a jedynie… ulubiona książka samego autora. Bazujący na niej film opowiada o jednym z ostatnich akordów afrykańskiej rewolucji niepodległościowej – tak zwanym wyzwoleniu Angoli. Jest rok 1975 i Portugalczycy wycofują się ze swojej dawnej kolonii, zostawiając ją w rękach skłóconych frakcji. Uciekają też dziennikarze, bo jest niebezpiecznie. Kapuściński jako jedyny zostaje. Słowa, które pisze, trafiają do 50 krajów.

Kto walczy? Tak jak wszędzie w latach siedemdziesiątych, „komuniści” z „kapitalistami”. Pozostaje pytanie, kto ich wesprze. Czy ZSRR zdecyduje się interweniować? Czy USA wyśle swojska? A może w konflikt wmieszają się inne kraje znajdujące się po obu stronach żelaznej kurtyny? Kapuściński próbuje się tego dowiedzieć, odnaleźć się w rosnącym confusao. Przy okazji postanawia odpowiedzieć tajemniczego Farrusco, portugalskiego generała walczącego po stronie komunistów i powoli wyrastającego na lokalną legendę. Dotarcie do niego okazuje się sporym wyzwaniem…

Obraz wzbogacają stawki dokumentalne, podobnie jak to miało miejsce w filmie Pierwszy oddział: Moment prawdy. O ile tam kompletnie się nie sprawdziły (w końcu ilustrowały fikcyjną historię), tu efekt mają niesamowity. Oto możemy zobaczyć bohaterów tych wydarzeń, posłuchać ich wspomnień, spojrzeć na wydarzenia z dzisiejszej perspektywy. To prowadzi do ważnego pytania, jakie stawia Jeszcze dzień życia. Jaka jest rola dziennikarza podczas wojny? Czy sama jego obecność nie zmienia jej losów? Jak bardzo zmienił się ten zawód w czasie minionych 40 lat?

Dobrze, że ten film powstał. Ma swoje wady, chwilami jest zbyt powierzchowny albo nie wyjaśnia dostatecznie pewnych zjawisk (skąd nagle Kuba?). Zachęca jednak do sięgnięcia po książkę albo choćby sprawdzenia w internecie dalszych losów Angoli. Przede wszystkim zaś porusza i przeraża. Ma coś do powiedzenia. Tego właśnie brakowało Twojemu Vincentowi. Historii. Dobrej historii.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz reportaże wojenne
– Czytałeś książki Kapuścińskiego

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na kreskówkę dla dzieci
– Dubbing nie jest idealny, przypomina ten z gier komputerowych
– Irytuje cię pokazywanie świata z perspektywy bloku wschodniego

Michał Zacharzewski

Jeszcze dzień życia, Another Day of Life, 2018, reż. Damian Nenow, Raúl de la Fuente

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.