Filip z konopi

Jakoś tak się przyjęło w narodzie, że budynki z wielkiej płyty to jakiś dramat. Budowane na sztandarowych osiedlach PRL-u takich jak filmowy Wawrzyszew, zniechęcały zarówno architekturą, jak i sąsiedztwem czy liczbą niedoróbek. Dziś mówi się, że za chwilę się rozpadną, choć według badań fachowców przetrwają jeszcze kilkadziesiąt lat. Kto wie, może dłużej niż budowane dziś bloki, które również nie są najwyższej jakości. A przede wszystkim wznoszone są z elementów jeszcze gorszej jakości.

Pochodząca z PRL-u komedia Filip z konopi opowiada o jednym z takich bloków i mieszkającej w nim rodzinie Leskich. Rodzinie zwyczajnej i mającej zwyczajne, blokowe życie. Rano wszyscy niemal jednocześnie wsiadają do swoich maluchów i ruszają do pracy. Wieczorem wracają do niemal identycznych mieszkań i zasiadają przed tymi samymi telewizorami. Oglądają te same programy. Czasem może jeszcze podsłuchują sąsiadów, bo ściany są przecież cienkie i o prywatności nie może być mowy. Nic dziwnego, że Krystyna ma dość takiego życia i marzy o przeprowadzce. Jej mąż, architekt, nie chce o tym słyszeć. Choć nie jest aż tak wielkim fanem „mrówkowców” jak zaprzyjaźniony z nim profesor.

Nakręcony podczas poprzedzającej stan wojenny odwilży film bawi zwłaszcza dziś, kiedy do takiej rzeczywistości nabraliśmy odpowiedniego dystansu. Staliśmy się bardziej różnorodni, chwilami wręcz chaotyczni, ale dzięki temu jakże inni od tych ludzi, których widzimy na ekranie. Oni lepiej wiedzą, co to ponura rzeczywistość, w której wszystko jest tandetne i – podobnie jak w późniejszych o dwie dekady Moich pieczonych kurczakach – ciągle się psuje. Reżyser Józef Gębski, podobnie jak odpowiadająca za dialogi Maria Czubaszek, postawili jednak na humor. Zabawnych, wręcz kabaretowych tekstów w Filipie z konopi nie brakuje. Wystarczy przysłuchać się rozmowom fachowców albo dozorcy walczącemu z małorolnymi z bazarku.

Filmy sprzed lat ogląda się przyjemnie także z uwagi na plejadę znakomitych aktorów pojawiających się nawet w epizodach. Główne role grają tu Jerzy Bończak i Bożena Dykiel, często pojawia się też Wiesław Gołas. A w tle migają między innymi Zenon Laskowik, Bohdan Smoleń, Rudi Schubert, Jan Himilsbach, Bronisław Pawlik czy Andrzej Kopińczyński. I chociażby dla nich warto obejrzeć ten obraz. Filip z konopi to jedna z lepszych PRL-owskich komedii. Brakuje dziś takiego humoru.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Misia i humor w stylu Barei
– Znasz Wawrzyszew jak własną kieszeń

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz kilkanaście lat i nie czaisz klimatu PRL-u
– Albo jako narodowiec uważasz, że żyliśmy wtedy w niewoli

Michał Zacharzewski

Filip z konopi, 1981, reż. Józef Gębski, wyst. Jerzy Bończak, Wiesław Gołas, Bożena Dykiel, Eugeniusz Priwieziencew, Irena Byrska, Marian Glinka, Magdalena Wołłejko, Jan Himilsbach, Bronisław Pawlik, Andrzej Kopiczyński, Wiesław Drzewicz

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.