Slender Man

Slender Man narodził się w 2009 roku na serwisie Something Awful. Był bohaterem tamtejszej copypasty, czyli opowieści snutej dla zabawy przez kolejnych internautów. Opisywali go jako tajemniczego, ubranego w czarny garnitur mężczyznę bez twarzy, który polował na nieszczęśliwe dzieci i nastolatków. Pięć lat później w Wisconsin dwie dwunastoletnie dziewczynki zwabiły swoją koleżankę do lasu i niemalże ją zadźgały. Chciały w ten sposób zaimponować Slender Manowi. Serio. Tego scenarzyści nie wymyślili.

Ba, nie wykorzystali tej historii, tylko zaczęli snuć swoją, całkowicie fikcyjną. Grupka dziewczyn dowiaduje się od kumpli, że ci nocą będą przywoływać Slender Mana. Panny postanawiają nie być gorsze. Oglądają umieszczony w internecie film i w odpowiednim momencie zamykają oczy. To wystarczy, by siedem dni później demon zaczął je prześladować. I uprowadził z cmentarza jedną z nich. Tak po prostu. Była i jej nie ma…

Chciałbym napisać, że Slender Man ma sporą zaletę – bohaterki filmu nie są tak tępe jak te z Aplikacji czy chociażby Diabelskiego Młyna. Po zastanowieniu stwierdzam jednak, że popełniają wszelkie możliwe błędy typowe dla postaci z horrorów. Długo nie wierzą w to, co się dzieje, nic nie mówią o sytuacji dorosłym, a kilka godzin po przerażających scenach zachowują się, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Pchają się jak głupie w niebezpieczne miejsca, wiele spraw załatwiają nocą, zamiast działać w dzień. W jakimś stopniu przekłada się to na brak atmosfery zagrożenia. Twórcy zrezygnowali z jump scare’ów, ale nie zaoferowali nic w zamian. Dlatego też Slender Man nie straszy.

Bolą też ewidentne niedoróbki fabularne. Drugi trailer ujawnia co najmniej kilka ważnych scen, które się w filmie nie zmieściły bądź wyrzucono je, by obniżyć kategorię wiekową produkcji. Efekt? Oniryczne wstawki powkładane bez fabularnego ładu i składu (spacer w szpitalu, biblioteka), dziwaczny zwrot akcji z siostrą jednej z bohaterek (po co go wprowadzono?), zgubiony wątek chłopaka tejże bohaterki czy chociażby psychiatryka. A kiedy jedna z dziewczyn przestaje pojawiać się w szkole, jej najlepsze kumpele w ogóle tego nie zauważają. Serio?

Kiedy w Ringu nośnikiem demona była kaseta video, kryła się za tym jakaś tajemnica. Tu mamy podobnie wyglądający filmik w internecie i kompletnie nie wiadomo, dlaczego przywołuje demona. Jego istnienie nie zostaje w żaden sposób wyjaśnione. Slender Man nie jest też ostrzeżeniem przed wierzeniem we wszystko, co znajduje się w necie. To film o niczym, niestraszny horror pełen niedoróbek i wyciętych w montażu wątków. Nie warto tracić na niego czasu.

Zobacz, jeśli:
– Od początku śledziłeś historię Slender Mana
– Oglądasz wszystkie horrory jak leci

Odpuść sobie, jeśli:
– Od filmów z tego gatunku oczekujesz przyzwoitego poziomu
– Nie cierpisz grzywki Joey King

Michał Zacharzewski

Slender Man, 2018, reż. Sylvain White, wyst. Joey King, Julia Goldani Telles, Jaz Sinclair, Annalise Basso, Taylor Richardson

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.