Noc oczyszczenia

Czasami człowiek wpada na doskonały pomysł i potem nie bardzo wie, co z nim zrobić. Na tę przypadłość cierpią liczni znani autorzy, zarówno literaci, jak i scenarzyści. Przykładowo twórcy Nocy oczyszczenia stworzyli bardzo ciekawy koncept, który sporo obiecuje. Jednak kolejne odsłony cyklu nie spełniają owych obietnic. Zawodzą właśnie dlatego, że wszystkim brakuje pomysłu, co dalej zrobić z wymyśloną rzeczywistością.

Świat z filmu różni się od naszego tym, że istnienie tytułowa noc oczyszczenia. To jedna jedyna noc w roku, w którym można bezkarnie zabijać. Zarżnąć sąsiada, który irytuje, pozbyć się niewiernego męża, pokazać byłemu szefowi, że popełnił kolosalny błąd decydując się na zwolnienia. Frustracje i negatywne emocje zostają tym samym rozładowane, a na co dzień każdy uważa, by się nikomu nie narazić. Idealne rozwiązanie, w którym furę pieniędzy zarabiają ubezpieczalnie, agencje ochrony, a także sprzedawcy różnego rodzaju broni oraz systemów zabezpieczeń.

Chciałoby się lepiej poznać ten świat, zobaczyć, jak wygląda w nim życie, jakie piętno odcisnęła na społeczeństwie noc oczyszczenia. Twórcy nie pozwalają na to, tworząc klasyczny aż do bólu thriller typu home invasion. Poznajemy dobrze usytułowaną, liberalną rodziną Sandinów, którzy nie zamierzają przelewać niczyjej krwi. Mają też dość pieniędzy (zarobionej na systemach ochronnych), by się zabezpieczyć przed grasującymi w sąsiedztwie bandami. Tyle że w niewłaściwym momencie junior postanawia uratować życie ściganemu przez oprychów bezdomnemu. Wpuszcza go do domu. Tym samym Sandinowie stają się celem dla jednej z grup, która nie odpuści, dopóki nie dobierze się do uciekiniera.

Niby pojawia się tu dylemat moralny – oddać kolesia czy też próbować ratować mu życie, ryzykując swoim – ale zostaje on zepchnięty na drugi plan. Noc oczyszczenia to przede wszystkim półtorej godziny walki o przeżycie. Dom okazuje się wcale nie tak świetnie zabezpieczony, a oprychy niezbyt szalone. Raczej po prostu podchmielone i metodycznie bezwzględne. Czują się trochę jak w filmie. Ale film ten nawet przez chwilę nie dorasta poziomem do pomysłu wyjściowego. Szkoda – mogło być naprawdę dużo lepiej!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz oryginalne dystopie
– Lubisz filmy typu inwazja na chatę

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz spójnego świata
– I dobrze wykorzystanych pomysłów

Michał Zacharzewski

Noc oczyszczenia, The Purge, 2013, reż. James DeMonaco, wyst. Ethan Hawke, Lena Headley, Max Burkholder, Adelaine Kane, Edwin Hodge, Rhys Wakefield

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Noc oczyszczenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.