Monster Hunt

Doskonale wiemy, jak wyglądają największe przeboje kasowe rodem z Hollywood. A jak na ich tle prezentują się hity rodem z Chin? I to hity wcale nie mniejsze, bo taki Monster Hunt zarobił na świecie blisko 400 milionów dolarów. Otóż wyglądają efektownie, ale bardzo specyficznie. Europejski widz może być zaskoczony tym, co zaserwowali mu twórcy tej superprodukcji.

Akcja Monster Hunt toczy się w odległej przeszłości, kiedy na Ziemi żyły jeszcze potwory. Przez wieki mieszkały tuż obok ludzi i dobrze się z nimi rozumiały, z czasem jednak wyrugowano je z wsi i miasteczek. Uciekły do tajemniczego Królestwa Potworów, jednak niedawno wybuchła tam wojna domowa. Prawowity władca został obalony przez uzurpatora z teką ministra, zaś będąca w ciąży królowa wraz z garstką najwierniejszych strażników uciekła do królestwa ludzi. Lecz to nie ona jest głównym bohaterem, a skromny, kulejący sołtys niedużej wioski, Song Tianyin.

Mężczyzna nieoczekiwanie napotyka na uciekające potwory oraz ścigających ich łowców. Ranna królowa nie ma wyboru – czując zbliżające się niebezpieczeństwo przekazuje mu nienarodzone dziecko. I tak oto Song jako zapewne pierwszy facet na świecie zachodzi w ciążę. Czy sobie poradzi z prześladującymi go potworami wysłanymi przez uzurpatora oraz ludźmi niechętnego potworom władcy? Jasne, bo będzie miał piękną dziewczynę do pomocy. Poza tym… to przecież bajka.

I to bajka dla nastolatków, bo potwory są słodkie, wioski kolorowe, a ciuchy bohaterów wyglądają, jakby przyjechały prosto z pralni. Film tętni akcją, a zwłaszcza ekwilibrystycznymi bijatykami, podczas których ludzie fruwają w powietrzu, przebijają własnymi ciałami kamienne ściany i robią masę zabawnych min. O komediowym klimacie Monster Hunt niech świadczy również częste puszczenie bąków – dowcip wciąż bawiący masowego chińskiego widza. Zbyt wiele krwi tu oczywiście nie ma, pojawiają się za to nieliczne piosenki i cała masa komputerowych efektów specjalnych. Film jest wręcz nimi przeładowany.

To nie jest film dla wszystkich. Monster Hunt powstał z myślą o rynku wewnętrznym i to Chińczykom najbardziej się podobał. W naszej szerokości geograficznej może się wydawać dziecinny i bardzo przeciętnie zagrany. A przede wszystkim nadmiernie hałaśliwy i mimo wszystko nieśmieszny. Azjatycka kinematografia ma sporo do zaoferowania, jednak komercyjne przeboje – takie jak The Mermaid czy Wielki mur – niekoniecznie pasują do przyzwyczajeń i preferencji europejskiego widza…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz gry typu Monster Hunter czy… Pokemony
– Cenisz komediowe rozrywkowe kino azjatyckie
– Wierzysz, że karatecy latają
– A potwory chowają się pod skórą twoich sąsiadów

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie przepadasz za filmami, w których się śpiewa
– Wkurzają cię też tandetne efekty specjalne
– A potwory to widujesz w Sejmie (i dlatego tu ich unikamy)

Michał Zacharzewski

Monster Hunt, Zhuo Yao Ji, 2015, reż. Raman Hui, wyst. Baihe Bai, Boran Jing, Sandra Kwan You Ng, Wallace Chung, Wu Jiang

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.