Dunkierka

To była jedna z najbardziej wyczekiwanych produkcja tego roku. Filmowa opowieść o słynnej operacji Dynamo, podczas której w czerwcu 1940 roku przerzucono ponad trzysta tysięcy żołnierzy z francuskiej Dunkierki na Wyspy Brytyjskie, ekscytowała z co najmniej kilku powodów. Dla jednych magnesem było nazwisko reżysera, Christophera Nolana (Mroczny rycerz powstaje, Interstellar, Incepcja), innych kusiła ciekawa obsada bądź też sam scenariusz. To nie miała być męska opowieść przygodowa spod znaku Furii ani też ciężki dramat w rodzaju Syna Szawła, lecz rzadki we współczesnym hollywoodzkim kinie obraz wojenny w starym, realistycznym stylu.

I udało się. Powstał film niezwykły, opowieść o żołnierzach różnych formacji, których losy splotły się na moment w pobliżu jednej z francuskich plaż. Docierali tam tysiącami żołnierze piechoty. Wyczerpani, ostrzeliwani przez niemiecką artylerię, mogli jedynie grzebać swoich towarzyszy i wypatrywać transportu. Z ojczyzny wyruszyły po nich nieliczne jednostki marynarki wojennej. Okrutnie bombardowane przez niemieckie lotnictwo, nieraz kończyły swoją podróż na dnie morza. Osłaniali ich piloci RAF, kolejni bohaterowie filmu. Poświęcali życie, by uratować „tych na dole”. Do tego dochodzili cywile, którzy wszelkimi dostępnymi stateczkami, kutrami i jachtami wyruszyli po „swoich”. W Dunkierce śledzimy losy ojca płynącego z synem i jego przyjacielem, kilku pilotów, a także paru żołnierzy czekających na pomoc na plaży. Losy wszystkich z nich są dramatyczne.

Nolan nie chciał się bawić w klasyczną opowieść. Uciął bohaterom całe „tło”, ich rodziny, przyjaciół, przygotowania, plany. Uznał, że nie musimy o nich wiedzieć zbyt wiele. Właśnie dlatego od razu rzucił ich do akcji i kazał walczyć o życie przez ponad dziewięćdziesiąt minut. Panujący wokół wojenny chaos, przerywany hukiem kolejnych eksplozji, spotęgował za pomocą świetnie dobranej muzyki z niepokojącym, pulsującym tematem przewodnim. Niemców nie pokazał w ogóle. Nie ma ich w tym filmie. Są ich samoloty, ich działa, ich sylwetki, ale nie ma twarzy. Wróg jest bowiem umowną masą, która prze do przodu i nikogo nie oszczędza.

Ogląda się to świetnie. Dunkierka pod względem technicznym zwala z nóg – takie kino wojenne chcielibyśmy oglądać częściej! Szkoda więc, że Nolan w paru miejscach się zagalopował. Zbyt mocno odhumanizował bohaterów, zabrał im przeszłość i wrogów, skutkiem czego aż tak bardzo im nie kibicujemy. Niepotrzebnie też pomieszał wątki czasowe, łącząc ze sobą sceny poranne z tymi, które dzieją się wieczorem czy w nocy. Wrzucił też kilka scen, które niewiele wnoszą do opowieści, choćby historię chłopca, który ginie na jednym z kutrów. Co ona wnosi do filmu? O czym właściwie ma mówić? Jaki wpływ ma na pozostałych bohaterów? Cóż, to drobiazg, który nie powinien zaważyć na ocenie tego udanego, lecz nie wybitnego filmu.

Michał Zacharzewski

Dunkierka, Dunkirk, reż. Christopher Nolan, wyst. Fionn Whitehead, Tom Glynn-Carney, Tom Hardy, Harry Styles, Aneurin Barnard, James D’Arcy, Kenneth Branagh, Mark Rylace, Cillian Murphy

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s