Król Artur

Swoją wersję historii króla Artura przedstawił w tym roku Guy Ritchie. Zaskakujące, że aż tak bardzo różni się ona od wersji innego cenionego reżysera, Antoine Fuquy. Każdy z nich miał inny pomysł na opowieść o angielskiej legendzie. Każdy podszedł do tematu w inny sposób i wykorzystał inne elementy składowe. Ritchie skupił się na młodości swojego bohatera, wplótł w nią elementy fantasy oraz doprawił całość bardzo współczesnymi dialogami. Fuqua postawił na klasyczne, realistyczne widowisko historyczne, w którym nie ma miejsca na magię czy przerośnięte słonie. Jego król Artur jest wiernym sługą Imperium Rzymskiego…

Odebrani w dzieciństwie rodzinom mężczyźni przez piętnaście lat służyli imperium. Odnosili dla niego triumfy niemal w całej Europie. Teraz ich służba powoli zbliża się do końca. Wierzą, że lada chwila wrócą w rodzinne strony. Nieoczekiwanie otrzymują od biskupa Germanusa jeszcze jedno, szalenie niebezpieczne zadanie. Muszą wyruszyć na północ wyspy, daleko za mur Hadriana, i odnaleźć mieszkającą tam rodzinę rzymską. W okolicy pojawili się Sasi dowodzeni przez okrutnego Cerdika…

Król Artur Fuquy jest więc opowieścią o rzymskim oddziale, w skład którego wchodzą między innymi Lancelot, Bors, Tristan, Gawain, Galahad i Dagonet. Każdy z nich świetnie jeździ konno i doskonale walczy na miecze. Żadnemu z nich nie brakuje również odwagi. Reżyser początkowo każe im przedzierać się przez niegościnne ostępy i wpaść w pułapkę przygotowaną przez Piktów pod dowództwem Merlina. Najważniejsze są jednak dwie widowiskowe bitwy z Sasami – ta stoczona na zamarzniętym jeziorze oraz wieńczące film starcie pod Badon Hill. Sławomir Idziak świetnie je fotografuje.

Jak na tradycyjne widowisko wojenne Król Artur ma swoje wady. Nie wszystkie decyzje obsadowe są trafione, Clive Owen nie przekonuje jako legendarny władca. Część jego patetycznych wypowiedzi zwyczajnie irytuje! Postacie z drugiego planu – słynni rycerze Okrągłego Stołu zagrani przez cenionych aktorów – mają zbyt mało czasu, by zapaść widzom w pamięć. Niewiele się też o nich dowiadujemy. W filmie brakuje legendy króla Artura, jaką znamy z książek. Gdyby bohaterom zmieniono imiona, nikt nie domyśliłby się, kim w rzeczywistości są. Czy stałoby się to ze szkodą dla widowiska? Szczerze wątpię. Na pewno jednak nie zderzyłoby się z taką falą oczekiwań, która ostatecznie przyczyniła się do jego finansowej klęski. Cóż, wiemy przynajmniej, że król Artur nie sprzedaje się. Oba filmy to finansowe klapy…

Wojciech Kąkol

Król Artur, King Arthur, reż. Antoine Fuqua, wyst. Clive Owen, Keira Knightley, Ioan Gruffudd, Mads Mikkelsen, Ray Winstone, Joel Edgerton, Hugh Dancy, Ray Stevenson, Stellan Skarsgard

Ocena: 6,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Król Artur

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s