Infini

Tym, którym Obcy: Przmierze się nie podobało, do gustu może przypaść niskobudżetowy Infini. Australijski thriller science-fiction ma bowiem odpowiednio duszną atmosferę, a reżyser skutecznie tworzy klimat zagrożenia. Opowiada nieco inną historię, wciąż jednak realistyczną. Stawia pytania i próbuje udzielić odpowiedzi. I choć zbyt często daje się ponieść akcji rodem z kina lat osiemdziesiątych, wynagradza to otwartym zakończeniem.

Przenosimy się w przyszłość. W XXIII wieku ludzie podróżują w odległe zakątki kosmosu specjalnymi korytarzami teleportacyjnymi. Procedura nie jest skomplikowana, ale bywa niebezpieczna ze względu na możliwe uszkodzenie danych. Wie o tym Whit Carmichael, a mimo to podejmuje się pracy podróżującego poprzez przestrzeń ochroniarza. Chce w ten sposób zapewnić lepszy byt ukochanej żonie oraz mającemu się urodzić dziecku. Już pierwsze dnia musi wykonać skok do odległej kolonii górniczej, w której niegdyś zginęło 1600 osób. Badająca ich śmierć ekipa powróciła w amoku, zabijając się później nawzajem.

Za Carmichaelem wyrusza kolejna ekipa ratunkowa. Ma go odnaleźć, a przy okazji posprzątać w bazie. Na miejscu okazuje się, że teren objęła we władanie tajemnicza, wykopana spod ziemi substancja, która wywołuje u ludzi agresję. Ba, przejmuje nad nimi kontrolę niczym jakiś pasożyt. Oczywiście nie przypomina kultowego Obcego, bliżej jej do potwora z Life. Dla nas, widzów, oznacza to półtorej godziny spędzone w ciasnych korytarzach kosmicznej bazy i sporą ilość krzyków, stukotów i strzelanin, a także komandosów, którzy przestają siebie kontrolować.

To chyba największa wada filmu – Infini opowiada o grupce twardzieli, którzy biegają, krzyczą i próbują przeżyć. Fabuła w pewnym momencie schodzi na drugi plan, wręcz staje się nieistotna. Pojawia się jednak klaustrofobiczny klimat charakterystyczny dla pierwszych odsłon Obcego. Zamiast filozoficznych rozważań o pochodzeniu człowieka mamy tu więc konkret podsycany wizjami, które skutecznie mylą widza. W efekcie ogląda się to całkiem przyjemnie, zwłaszcza jeśli lubi się klasyczne science-fiction.

Wojciech Kąkol

Infini, reż. Shane Abbess, wyst. Daniel MacPherson, Grace Huang, Luke Hemsworth, Bren Foster

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s