Były sobie człowieki

Nasi przodkowie byli kiedyś małpami. Tworzyli olbrzymie stada i mieszkali na drzewach w samym sercu Afryki. Jak się to stało, że z nich zeszli, że zaczęli biegać na dwóch nogach, używać narzędzi i pisać poematy heroikomiczne w stylu Monachomachii? Odpowiedzi na to pytanie dostarczył nie tyle Karol Darwin, co Jamel Debbouze, popularny angielski komik, gwiazdor Amelii, Asterix i Obelix: Misja Kleopatra czy Angel-A. Tym razem jednak wystąpił w roli reżysera filmu animowanego.

Edzio rodzi się na olbrzymim bananowcu i od początku jest dzieckiem nieudanym. Chudym, kiepsko owłosionym, z paskudnym łysym ryjem i paroma innym defektami. Do łażenia po drzewach kompletnie się nie nadaje i nie wpisuje się w teorię o czystości małpiej rasy. Dla takich jak on wyrok może być tylko jeden – aborcja. Edzio opuszcza więc rodzinne drzewo w sposób jednostajnie przyspieszony i od tej pory musi radzić sobie sam. Uszkodzona podczas upadku ręka utrudnia mu normalne życie, jednak go nie uniemożliwia. Ba, jest motorem postępu. Zmusza naszego bohatera do zupełnie innego spojrzenia na świat.

Film Były sobie człowieki pod płaszczykiem historyjki edukacyjnej (czy też groźnej ewolucyjnej propagandy, jak chcą żartownisie z serwisu KulturaDobra.pl) stara się przede wszystkim rozbawić widzów. Akcja toczy się więc szybko, bohater nawija jak szalony, co chwila ma też nowe, zakręcone przygody. Humor momentami jest znakomity, częściej jednak bazuje na nie zawsze śmiesznych, seksualnych aluzjach bądź dowcipach o puszczaniu bąków. Jamel Debbouze żartuje z homoseksualistów i drwi z biblijnych motywów, zapominając chwilami, że kręcił film dla dzieci.

To z całą pewnością zupełnie inna produkcja niż te kręcone w Hollywood. Odważniejsza, bardziej dosadna, nie znaczy jednak, że gorsza. Chociaż może… chwilami kuleje montaż, nie wszystkie animacje są dostatecznie ładne, zaś do pijacko-menelskiego wyglądu bohaterów trzeba się przyzwyczaić. A jeśli pójdzie się do kina z dzieckiem, trzeba będzie wytłumaczyć mu to i owo po seansie. Były sobie człowieki nie są bowiem tak oczywistym filmem jak amerykańskie kreskówki. Dla jednych będzie to jednak wada, a dla innych zaleta.

Michał Zacharzewski

Były sobie człowieki, Pourquoi j’ai (pas) mangé mon pere, reż. Jamel Debbouze

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s