Eichmann Show

Adolf Eichmann był głównym koordynatorem oraz wykonawcą planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Innymi słowy to za jego sprawą w czasie II wojny światowej w sieci obozów koncentracyjnych zginęło blisko sześć milionów Żydów oraz niewiele mniej osób innych narodowości. Po kapitulacji Niemiec planował uciec do Palestyny, ale ostatecznie wylądował w Argentynie. Stamtąd w 1960 roku porwały go izraelskie służby specjalne. W wyniku pokazowego, transmitowanego w telewizji procesu, skazano go na karę śmierci. Eichmann Show opowiada właśnie o tym wydarzeniu.

Napiszę to jeszcze raz, żeby nie było wątpliwości. W odróżnieniu od filmu Eichmann, skupiającego się na zeznaniach hitlerowskiego zbrodniarza oraz przebiegu jego kariery, Eichmann Show poświęcony jest medialnej stronie procesu. Główny bohater, Leo Hurwitz, to reżyser wpisany na hollywoodzką czarną listę i z tego powodu od lat nieaktywny. Nieoczekiwanie zgłasza się do niego amerykański producent telewizyjny Milton Fruchtman, któremu udało się zdobyć prawa do transmitowania sądowej batalii. Mężczyzna składa mu propozycję nie do odrzucenia.

Wkrótce obydwoje rozpoczynają pracę nad wielkim medialnym widowiskiem. Jako widzowie śledzimy, jakiego fortelu używają, by przekonać sędziów do wydania zgody na sfilmowanie procesu, trudne początki relacji, a następnie batalię o oglądalność. Nie jest łatwo, bo w tym samym czasie Rosjanie wywalają Gagarina w kosmos, a w Zatoce Świń dochodzi do inwazji. Do tego dochodzi stałe zagrożenie terrorystyczne oraz spory natury artystycznej. Co innego chce pokazywać widzom Fruchtman, a co innego Hurwitz. My – jako widzowie – oglądamy natomiast fragmenty autentycznej relacji. Eichmann na ekranie to prawdziwy Eichmann. Nie gra go żaden aktor!

Sprawa obozów i w ogóle hitlerowskich zbrodni pozostaje na drugim planie. Owszem, od czasu do czasu twórcy przypominają sobie o niej, ale nie traktują jej dostatecznie poważnie. Większe wrażenie robią fragmenty obozowych dokumentów wyświetlanych w czasie procesu niż kwestie wypowiadane przez bohaterów. Rozumiem, że twórcy Eichmann Show chcieli skupić się na historii mediów, a nie po raz kolejny „wałkować” temat zagłady. Pytanie tylko, czy tak można. Zwłaszcza w czasach  sprzyjających odradzaniu się faszyzmu.

Wojciech Kąkol

Eichmann Show, The Eichmann Show, reż. Paul Andrew Williams, wyst. Martin Freeman, Anthony LaPaglia, Andy Nyman, Rebecca Front

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s