Dalida. Skazana na miłość

Znana, ale zapomniana. Tak dziś trzeba określić Dalidę. Była miss Egiptu święciła największe triumfy w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Popularnością cieszyła się niemal na całym świecie i wylansowała mnóstwo przebojów, z których część rozpoznawalna jest aż do dziś. Dlatego dziwi fakt, iż film rozpoczyna jej wersja Nights In White Satin zespołu Moody Blues. Młodszych widzów może to wprowadzić w błąd, starsi będą się natomiast zastanawiać, dlaczego wybór padł właśnie na ten przebój. Czyżby twórcom zabrakło wiary w ich bohaterkę?

To nie jedyna ich kontrowersyjna decyzja. Zaraz na początku jesteśmy świadkami samobójczej próby wokalistki zrozpaczonej śmiercią kochanka. Następnie poznajemy je przeszłość, początki, pierwsze sukcesy i związki, historia skacze do przodu i się cofa. W drugiej części filmu rozwija się już całkowicie liniowo, jak gdyby twórcy doszli do wniosku, że mniej uważni widzowie dawno już się pogubili w zawiłością fabuły. To możliwe, że tak się stało. Bo w sumie Dalida. Skazana na miłość to historia nieszczęśliwych związków piosenkarki i jej kolejnych prób odnalezienia prawdziwej miłości.

Wszystko przez dzieciństwo. Mała włoska, lekko zezowata okularnica ucząca się w egipskiej szkole musiała budzić wśród dzieci emocje. Śmiano się z niej, dokuczano jej, nazywano brzydulą. Obiecała sobie wtedy, że kiedyś ją pokochają. Najlepiej wszyscy. Od tej pory wytrwale do tego dążyła i sporo też przeżyła. Materiału spokojnie starczyłoby na serial, dlatego część związków wokalistki potraktowano niezwykle skrótowo. Do tego dorzucono olbrzymią ilość piosenek, które niewątpliwie świetnie pokazują dorobek artystki, ale ograniczają czas potrzebny do sprawnego opowiedzenia o jej życiu. W efekcie – mimo dwóch godzin projekcji – Dalida. Skazana na miłość sprawia wrażenie obrazu skrótowego, prezentującego naiwną gwiazdeczkę i kręcących się wokół niej cyników.

Świetnie dobrano aktorkę grającą główną rolę. Sveva Alviti nie tylko fizycznie przypomina artystkę, ale jeszcze mówi w podobny sposób. Wrażenie robi też scenografia, kostiumy, wreszcie dobre zdjęcia. Brakuje natomiast humoru, który był siłą napędową najlepszych polskich biografii z Sztuką kochania na czele. Najwyraźniej Lisa Azuelos chciała nakręcić poważny dramat. Jeśli tak, to powinna podjąć próbę głębszej analizy życia swojej bohaterki. Przygotować sceny mniej wystudiowane czy wręcz nagłówkowe, za to bardziej poruszające. Dla wielu ludzi Dalida wciąż jest wielką gwiazdą i dlatego zasługuje na ciekawsze kino.

Michał Zacharzewski

Dalida. Skazana na miłość, Dalida, reż. Lisa Azuelos, wyst. Sveva Alviti, Riccardo Scamarcio, Jean-Paul Rouve, Brenno Placido

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s